PŁOCK. Prosił mój syn, prosili pozostali pasażerowie... Na próżno. Kierowca nie wpuścił do autobusu łagodnego labradora - opowiada "Gazecie" czytelniczka
- Z Płocka do Warszawy syn jechał autobusem płockiego PKS - relacjonuje zdenerwowana kobieta. - Autobus się spóźnił, i to całkiem sporo, syn wymarzł na przystanku. Jakby tego było mało, ostatecznie chłopak i tak nigdzie nie pojechał. Bo miał na smyczy pieska.
Nasza rozmówczyni podkreśla: - Syn wiele razy podróżował z psem i nigdy nie było problemów. Pies był na smyczy, w kagańcu, zachowywał się spokojnie, nikomu nie przeszkadzał. Aż za którymś razem kierowca powiedział: "Nie. Nie i koniec". Syn zaklinał go z dziesięć minut, w końcu nawet pozostali pasażerowie zaczęli zapewniać, że nie mają nic przeciwko, by zabrać psa. Ale kierowca był nieugięty. Syn wrócił do domu, miał łzy w oczach.
Czytelniczka próbuje dociec, czy rzeczywiście psy nie mogą podróżować płockim PKS-em. A jeśli nie mogą, to od kiedy.
- Nie mogą - potwierdza Marek Smulewicz, zastępca kierownika działu dyspozycji i przewozów w płockim PKS. - Dokładnie od czerwca 2009 roku. Czyli od momentu, kiedy zakazaliśmy tego w naszym regulaminie.
Smulewicz dodaje, że rzeczywiście do połowy zeszłego roku psy mogły jeździć, ale pod kilkoma warunkami - musiały mieć kaganiec, smycz, kartę szczepień. W praktyce często wiele zależało od zgody pozostałych pasażerów. Ale jeśli wszystkie warunki zostały spełnione, pies faktycznie mógł jechać.
- Problem polega na tym, że coraz częściej, nawet kilka razy w tygodniu, docierały do nas skargi pasażerów - wyjaśnia Smulewicz. - Coraz więcej osób jest uczulonych na sierść, osoby te bardzo źle znosiły podróż, często kilkugodzinną, w towarzystwie zwierzaka. Dochodziło do tego, że pasażerowie przesyłali nam rachunki za lekarstwa. Musieliśmy podjąć decyzję. Sprawdziliśmy, że wiele PKS-ów w Polsce także zdecydowało się na taki zakaz. Dlatego w czerwcu zmieniliśmy regulamin. Jego aktualna wersja jest zawsze dostępna na naszej stronie internetowej.
A czy teraz pasażerowie nie skarżą się, że nie mogą przewozić psów?
- Mieliśmy takie sygnały, ale było ich zaledwie kilka. Zupełnie bez porównania z falą skarg od osób uczulonych - podkreśla Smulewicz.
- W naszej ocenie to ograniczenie praw właścicieli zwierząt - mówi za to Joanna Skocińska z biura zarządu głównego Polskiego Związku Kynologicznego. - W większości krajów Europy Zachodniej można podróżować z psami środkami transportu publicznego. Oczywiście po spełnieniu kilku warunków - zapewnieniu smyczy, kagańca, karty szczepień itp. Ale nikt tego nie zakazuje.
Skocińska uzupełnia, że w Polsce nie ma przepisów, które regulowałyby sprawę odgórnie: - Każdy przewoźnik decyduje o tym w swoim wewnętrznym regulaminie, a my jako związek nie mamy na te ustalenia żadnego wpływu. Wiem jednak, że wiele firm transportowych, szczególnie tych mniejszych, zezwala na przewóz psów czy kotów, zwierzęta te mogą przecież podróżować także w samolocie.
Joanna Skocińska rozumie też, że wiele osób jest coraz częściej uczulonych na psią sierść: - Czy jednak nie byłoby lepiej, by każdy taki przypadek rozpatrywać indywidualnie, np. pytać o zgodę współpasażerów? Zakazać w ogóle to najprostsze wyjście. Tyle że dla kierownictwa firmy. Nie dla właścicieli psów.