Encyklopedia Krakowskiej Komunikacji
29 lipca 2010,dzień: 210  Marty, Olafa
Temperatura: 24.4°C Ciśnienie: 985.5 hPa Wilgotność: 53.9 %  pogoda 5:05-20:28
38.107.191.93 - 38.107.191.93 - On-line: 61
Encyklopedia Krakowskiej Komunikacji
2010-07-14

PKS Gostynin: czy strajk poszedł na marne?

PŁOCK. Starostwo gostynińskie zastanawia się nad przejęciem PKS-u Gostynin. Choć kilka miesięcy temu obiecało.

Komunalizacja PKS-u Gostynin, czyli przejęcie zakładu przez samorząd, stała się jednym z dwóch głównych postulatów wypowiadanych przez związkowców podczas majowego strajku głodowego. - W powiecie gostynińskim nie mamy konkurencji, a będąc pod skrzydłami starostwa możemy ubiegać się o fundusze unijne na zakup m.in. nowego taboru - tłumaczył przewodniczący rady pracowników Edward Chojnacki. Związkowcy bronili się w ten sposób przed przejściem w prywatne ręce. Mieli poparcie władz samorządowych - te już kilka miesięcy wcześniej obiecały, że wezmą spółkę pod swoje skrzydła.

W końcu po kilkunastu dniach protestu pracownicy dostali obietnicę z Ministerstwa Skarbu, właściciela PKS-u, że jeśli prywatyzacja przedsiębiorstwa nie dojdzie do skutku, ten zostanie skomunalizowany. Załoga PKS-u Gostynin na to przystała. Podjęła negocjacje z polsko-izraelską firmą Mobilis. I ostatecznie na sprzedaż się nie zgodzili.

- Inwestor zakładał, że zlikwiduje trasy tam, gdzie koszt przejazdu wynosi poniżej 3 zł za kilometr. Sytuacja taka wiązałaby się z redukcją etatów o 30 proc. Nie mogliśmy się na to zgodzić - wyjaśniał po rozmowach z Mobilisem przewodniczący Chojnacki.

Ale Mobilis i tak był zadowolony. Bo za 77 mln zł w pakiecie kupił sześć mazowieckich PKS-ów: z Płocka, Ciechanowa, Mławy, Mińska Mazowieckiego, Przasnysza i Ostrołęki. Kilka tygodni temu w Ministerstwie Skarbu firma podpisała umowę prywatyzacyjną i stała się ich właścicielem. Już zapowiedziała, że planuje zainwestować w nowe zakłady blisko 100 mln zł.

A PKS Gostynin? Może się okazać, że decyzja o komunalizacji zakładu była błędem, a strajk pracowników poszedł na marne. Bo teraz samorząd zaczyna się poważnie zastanawiać nad przejęciem spółki.

- Wśród radnych powiatu pojawiły się obawy co do komunalizacji - przyznaje starosta gostyniński Jan Baranowski. - Dotyczą one słabych finansów. Radni wskazują, że we wrześniu ubiegłego roku, kiedy samorząd wyraził chęć przejęcia spółki, była ona w lepszej kondycji finansowej niż obecnie. Mamy więc problem. Pod koniec lipca zbierze się rada powiatu, która przeanalizuje sytuację spółki i ostatecznie podejmie decyzję w tej sprawie.

Co na to w spółce? - Trudno mi zabierać głos w tej sprawie - mówi nowy prezes spółki Andrzej Sobieszczyk. - Zapewniam, że wszystkie wypłaty zostały zrealizowane, zapłaciliśmy składki ZUS, a kwoty zobowiązań nieterminowych do uregulowania nie są aż tak duże, żeby przekreślać proces komunalizacji.

- A to mnie pan zaskoczył - komentował przewodniczący rady pracowników Edward Chojnacki. - Byłem na radzie powiatu i tam nie padło ani jedno słowo o obawach związanych z przejęciem naszej spółki! Ja w to po prostu nie wierzę. Nie sądzę, żeby starostwo, które od początku było zainteresowane przejęciem zakładu, teraz tak po prostu się wycofało. Byłoby to nieodpowiedzialne i niepoważne ze strony władz. Przecież płynność finansowa jest zachowana. Informacje na temat słabej kondycji finansowej są przebarwione i zostały wymyślone - twierdzi Chojnacki. I dodaje: - Jestem pewny, że powiat nas przejmie, że starostwo dotrzyma słowa. Samorząd przecież nic nie ryzykuje.

Paradoksalnie, gostynińskiemu PKS mógł zaszkodzić... sam strajk. Ówczesny prezes PKS-u Wojciech Wiśniewski w trakcie trwania majowego protestu podkreślał, że spółka ma coraz mniejsze przychody, m.in. ze sprzedaży biletów. I ostrzegał, że jeśli załoga szybko nie wróci do pracy, spółce grozi upadłość. Według niego przedsiębiorstwo dziennie traciło przeszło 35 tys. zł.

Adam Małachowski
2010-07-29T15:47:03Z   2010-07-29CEST17:47:03+0200    Hubert Waguła - Ireneusz Hyra - Wszelkie prawa zastrzeżone © EKK 1997-2010™  Facebook