KRAKÓW. Rozmowa z prof. Andrzejem Rudnickim, kierownikiem Katedry Systemów Komunikacyjnych Politechniki Krakowskiej
Krakowscy radni uchwalili wieloletni plan inwestycyjny, w którym znajdują się m.in. inwestycje drogowe na najbliższe 10 lat. Która z nich powinna być według Pana zrealizowana w pierwszej kolejności?
Najważniejsza jest budowa nowych dróg, a nie przebudowywanie istniejących. Nie wiem dlaczego, rondo ofiar Katynia ma mieć koniecznie aż trzy poziomy. To duża, kosztowna inwestycja, ale spowoduje tylko to, że przez samo rondo będzie można szybciej przejechać. Niewiele to da: kierowcy zatrzymają się już na następnym skrzyżowaniu. Dlatego według mnie pilniejsza jest budowa nowych dróg. W pierwszej kolejności Trasy Zwierzynieckiej z tunelem pod Wzgórzem św. Bronisławy. Potem należałoby budować kolejne trasy III obwodnicy: Łagiewnicką i Pychowicką. Wiem, że to bardzo drogie inwestycje - tylko w ramach Trasy Zwierzynieckiej musiałby powstać tunel samochodowy o długości prawie 3 km za prawie 2 mld zł - ale najbardziej potrzebne z punktu widzenia miasta.
Radni dodali do planu budowę estakady w ciągu ul. Nowohuckiej. Estakady rozładują korki?
Estakady to nie jest dobry pomysł na poprawę rozwiązań komunikacyjnych Krakowa. Są bardzo drogie i nie przynoszą spodziewanego efektu. Można dzięki nim sprawnie przejechać nad jednym skrzyżowaniem, ale za chwilę wjeżdżamy na następne, na którym już stoimy. Poza za tym estakady ściągają ruch z innych, gorszych dróg: kierowcy kierują się na nie licząc, że szybciej pokonają trasę. Szkoda na nie wydawać pieniędzy. Te, które już zostały zbudowane w Krakowie, nie wpłynęły znacząco na poprawę płynności ruchu.
A Szybka Kolej Aglomeracyjna? To dobry pomysł?
Ten pomysł jest jak najbardziej trafiony. Kraków ma infrastrukturę kolejową, którą należałoby wykorzystać. Kosztowne jest tylko dobudowanie przystanków.
Nie udało się do wieloletniego planu inwestycyjnego włożyć premetra. Pan profesor jest zwolennikiem tej inwestycji?
Nie, uważam, że to szalony pomysł. Budowa premetra kosztowałby może nawet kilkadziesiąt miliardów złotych, a efekty byłyby widoczne dopiero za kilkadziesiąt lat. Miasta nie stać na tak gigantyczną inwestycję, której skutki byłyby widoczne w tak odległej perspektywie czasowej. Dobrze więc się stało, że premetro nie znajduje się w planie inwestycyjnym Krakowa.
Co jeszcze należałoby zrobić, aby krakowianie nie musieli stać w korkach?
Przede wszystkim inwestować w komunikację publiczną. Bardzo ważne jest wybudowanie linii tramwajowej od Mistrzejowic do Rakowic, przebiegającej m.in. ul. Dobrego Pasterza. W tamtym rejonie bardzo brakuje dobrego połączenia tramwajowego. Może nawet niekoniecznie musi to być szybki tramwaj tylko przyspieszony. Nie da się ograniczyć ruchu samochodowego, jeśli komunikacja miejska będzie szwankować. Bez dużej liczby szybkich połączeń tramwajowych nie zmusimy kierowców, aby przesieli się do komunikacji miejskiej.