Niektórzy rowerzyści zrobili sobie z linii 134 wyciąg dla rowerów
KRAKÓW. Propozycja zmian w przepisach dotyczących przewożenia jednośladów, a także zatrzymywania pojazdów "na żądanie"
Dwa lata temu zliberalizowano zasady przewożenia rowerów w pojazdach komunikacji miejskiej. - Teraz, liczne skargi pasażerów na rowerzystów skłoniły nas do zaproponowania pewnego zaostrzenia przepisów - mówi Michał Pyclik z Zarządu Infrastruktury Komunalnej. Przy okazji postanowiono natomiast "zliberalizować" możliwości zatrzymywania autobusów "na żądanie"; teraz nie będzie do tego potrzebna ręka.
Zmiana zapisów dotyczących przewozu rowerów została spowodowana licznymi wnioskami pasażerów skarżących się na uciążliwości wynikające z nadużywania przez niektórych rowerzystów obowiązującej zasady dopuszczenia rowerów do przewozu wewnątrz pojazdów komunikacji miejskiej.
Dotychczas obowiązujący zapis brzmi: "przewóz rowerów jest dopuszczony na bagażnikach przystosowanych do tego celu oraz wewnątrz pojazdu - o ile nie zachodzą szczególne okoliczności uniemożliwiające wniesienie roweru, np. znaczna liczba pasażerów w pojeździe, nie pozwalająca na swobodne wprowadzenie i ustawienie roweru". W praktyce często wprowadzanych jest do autobusu (nawet wyposażonego w bagażnik) kilka rowerów jednocześnie, co czasami rodziło konflikty. - Przychodzą do nas liczne skargi, zwłaszcza dotyczące autobusu 134 - przyznaje Marek Gancarczyk, rzecznik MPK. - Był nawet taki przypadek, gdy kierowca odmówił dużej grupie przewiezienia rowerów (ze względu na pasażerów), że rowerzyści zemścili się - blokując autobusowi przejazd, jadąc całą szerokością drogi, prawie do samego zoo. Mieliśmy też skargi, że pasażerowie nie mogli się przecisnąć, przez rowery, do wyjścia, że zabrudzili ubrania itp.
Pasażerowie linii 134 wnoszą skargi na nagminnie występujące tam sytuacje przewożenia rowerów wewnątrz autobusu przez grupy młodych rowerzystów, liczące od kilku do kilkunastu osób, w szczególności z przystanków "Sielanka" oraz "Stara Wola" w kierunku zoo. Rowerzyści wyjeżdżają autobusami na górę do przystanku zoo, skąd zjeżdżają ścieżkami leśnymi, po czym ponownie wyjeżdżają pod górę autobusem. Zdarzają się przypadki, że do autobusu nie mogą wejść pasażerowie, gdyż cały środek pojazdu jest zastawiony rowerami, często zabłoconymi. Sytuacja taka powoduje wiele konfliktów. - Niestety, niektórzy rowerzyści zrobili sobie z linii 134 "wyciąg dla rowerów" - dodaje Michal Pyclik. Z relacji pasażerów oraz z raportów kierowców wynika, że wielu rowerzystów nie reagują uwagi, a bywa, że są napastliwi. Kilkakrotnie dochodziło do interwencji policji.
W związku z tym zaproponowano zmodyfikowania przepisów, tak, aby uniemożliwić wprowadzanie rowerów do pojazdów wyposażonych w bagażniki: "Przewóz rowerów jest dopuszczony: w pojazdach wyposażonych w bagażnik zewnętrzny przystosowany do takiego przewozu - wyłącznie na bagażniku zewnętrznym, a w pojazdach nie wyposażonych w tego rodzaju bagażnik - wewnątrz pojazdu, o ile przewóz ten oraz wniesienie roweru nie spowodują warunków uciążliwych dla przewożonych pasażerów. W sytuacji występowania tego rodzaju utrudnień kierujący pojazdem może odmówić przewozu roweru" - brzmi nowy zapis. ZIKiT zapowiedział przy tym, że firmy obsługujące komunikacje miejską będą zapewniać na liniach "turystycznie atrakcyjne" wyposażenie autobusów w bagażniki do przewozu rowerów.
Marek Gancarczyk podaje, że linia 134 przez cały rok wyposażona jest w zewnętrzny bagażnik, a od marca do października ma je też 15 autobusów jeżdżących na różnych liniach (kursy z bagażnikami są specjalnie oznaczane w rozkładach - "R").