KRAKÓW. Do Krakowa dotarła odwilż i odsłoniła zimowe pozostałości na jezdniach - gigantyczne dziury. Asfaltowe czeluści przeklinają kierowcy i policjanci, którzy kilka razy dziennie jeżdżą do uszkodzonych przez drogowe wyrwy aut.
196 razy wyjeżdżała w tym roku krakowska policja do kolizji spowodowanych "niewłaściwym stanem jezdni", czyli dziurami. Najczęściej chodziło o rejony Nowej Huty (szczególnie ulicy Igołomskiej), Borku Fałęckiego czy ulicy Wielickiej. Do ZIKiT-u natomiast po odszkodowanie zgłosiła się od stycznia już ponad setka kierowców. W roku ubiegłym poszkodowanych w ten sposób było ponad ośmiuset kierowców.
- W przypadku skrzywienia felgi czy urwania koła na dziurze najlepiej wezwać policję. Dla ubezpieczyciela takie zgłoszenie jest wtedy bardziej wiarygodne - mówi Michał Pyclik z ZIKiT-u.
Odszkodowania wypłaca firma, w której ubezpieczony jest urząd. Jeżeli nie mamy czasu czekać na przyjazd policji, można zrobić zdjęcie dziurze, naszkicować miejsce zdarzenia i sporządzić oświadczenia świadków. Informacje w tej sprawie można uzyskać pod numerem 012 616 72 69.
ZIKiT wydał już wszystkie pieniądze na łatanie tegorocznych dziur. Mimo to urzędnicy zapowiadają, że dziur będą się pozbywać systematycznie - Tyle że jeszcze nie teraz. Musimy poczekać, aż będzie cieplej - dodaje Pyclik.