Encyklopedia Krakowskiej Komunikacji
6 lutego 2012,dzień: 37  Pawła, Bogdana, Doroty
Temperatura: -13°C Ciśnienie: 1031 hPa   pogoda 7:06-16:41
38.107.179.237 - 38.107.179.237 - On-line: 49
Encyklopedia Krakowskiej Komunikacji
2010-02-19

Wyrok mało korzystny dla miasta

KRAKÓW. Turecka firma mogła wypowiedzieć umowy na budowę szybkiego tramwaju?

Prosty błąd ówczesnych władz Agencji Rozwoju Miasta kosztował ponad 1,1 mln euro.

"Kraków wygrał rozprawę przed międzynarodowym trybunałem", "Zapadł korzystny dla Agencji Rozwoju Miasta, czyli dla gminy, wyrok Trybunału Arbitrażowego we Frankfurcie nad menem" - donosiły rok temu krakowskie gazety. Do prasy nie przedostała się jednak informacja o tym, że arbitraż nakazał miastu zapłacenie ponad 1,11 mln euro z tytułu utraty zysku. A to oznacza, że wypowiedzenie Gürisa sędziowie uznali za zasadne. Zaraz po zejściu z placu budowy przez tureckiego wykonawcę, miasto oficjalnie kwestionowało zasadność tego wypowiedzenia, a mimo to prezes i wiceprezes ARM stracili wtedy stanowiska, zaś prezydent Krakowa skierował nawet sprawę do prokuratury.

- Nasze wypowiedzenie też zostało uznane - podkreśla Andrzej Oklejak, pełnomocnik ds. prawnych prezydenta Krakowa. - Gdyby było inaczej, Güris nie musiałby płacić kary za zwłokę, a taką nakazał zapłacić sąd arbitrażowy. Prof. Oklejak podtrzymuje opinię, że wyrok był korzystny dla gminy (choć używa też sformułowania polubowny ze względu na obciążenie kosztami postępowania obu stron), bo jego efektem jest to, że to turecka firma musiała dopłacić miastu, choć żądała m.in. 12 mln euro odszkodowania.

Efekt finansowy byłby jednak dla miasta jeszcze lepszy, gdy nie błąd zarządu ARM. Güris wypowiedział umowę na budowę szybkiego tramwaju, bo nie otrzymał odpowiedzi na pytanie, czy inwestycja ma zapewnione finansowanie. Władze agencji zbagatelizowały pismo w tej sprawie, odpowiedzi nie było (choć inwestycja miała gwarancje finansowe miasta oraz banków europejskich), a turecka firma wykorzystała ten pretekst. Trybunał Arbitrażowy uznał, że z tego powodu Güris miał prawo do wypowiedzenia umowy i nakazał miastu wypłacenie utraconych zysków (5 proc. od wartości kontraktu). - Gdyby sprawa była rozstrzygana przed polskim sądem, wyrok byłby zupełnie inny - dodaje prof. Oklejak.

Sytuacja jest o tyle dziwna, że w Krakowie panowało powszechne przekonanie, że turecka firma nie ma żadnych szans na wywiązanie się z tej umowy, choćby ze względu na powstałe już opóźnienia. Andrzej Oklejak nie kryje, że dziwi go zasądzenie prawa do utraconych zysków z kontraktu, który był ustalony poniżej poziomu opłacalności. Przyznaje jednak, że miasto zrezygnowało z dalszego procesowania się z turecką firmą, bo koszty związane z dalszymi sporami byłyby większe niż zasądzone 1,11 mln euro dla Gürisa.

Osobnym problemem jest ściągnięcie należnych miastu pieniędzy. Na koniec ubiegłego roku Güris zalegał miastu z kwotą 2,3 mln zł. Miasto wynajęło już firmę, która ma ściągnąć ten dług. - Ma w tym doświadczenie, skutecznie dochodziła roszczeń także od Gürisa - zapewnia Andrzej Oklejak.

Ta sama firma ma też ściągnąć z Gürisa 4,34 mln zł, które na mocy polskich sądów Kraków zapłacił podwykonawcom tureckiej firmy. Aby tak się stało, najpierw polskie wyroki muszą zostać uznane przez tureckie sądy, by firma windykacyjna miała tytuł wykonawczy. Prof. Oklejak nie widzi w tym większego problemu, ale gdyby stało się inaczej, to nie wyklucza, że miasto spotka się z Gürisem przed... Trybunałem Arbitrażowym. - Do naszego pozwu przed laty mogliśmy włączyć tylko te roszczenia, w sprawie których były już wyroki - zaznacza pełnomocnik prezydenta. Rok temu sąd arbitrażowy nakazał tureckiej firmie zapłatę na rzecz gminy ponad 6,8 mln zł z tytułu należności dla podwykonawców.

Grzegorz Skowron
2012-02-06T19:46:57Z   2012-02-06CET20:46:57+0100    Hubert Waguła - Ireneusz Hyra - Wszelkie prawa zastrzeżone © EKK 1997-2012™  Facebook | Hosting on ACK Cyfronet