KRAKÓW. - Kilka lat temu wzdłuż krzyżówek przy al. Kijowskiej zamontowano wizjonerski system sterowania ruchem, który nigdy nie ruszył - zwraca uwagę jeden z Czytelników. Po co było instalować taki absurd?
- Urządzenia do sterowania ruchem zostały zamontowane około osiem lat temu. Są to zarówno przyciski na sygnalizatorach przy przejściach dla pieszych, jak również pętle indukcyjne w asfalcie, a nawet odbiorniki podczerwieni na trakcji tramwajowej - opowiada pan Piotr. - Z tego co mi wiadomo, był to jakiś projekt badawczy, realizowany wspólnie z Akademią Górniczo-Hutniczą. Cały wic polega na tym, że system nigdy nie został uruchomiony! Sygnalizacja jak była, tak jest ustawiona "na sztywno" - dodaje. - Może zarząd dróg zapomniał o sprawie? Po co było się tym zajmować, skoro nie ma z tego żadnego pożytku? - pyta.
Jacek Bartlewicz, rzecznik Zarządu Infrastruktury Komunalnej i Transportu, przyznaje, że osoby, które zajmowały się tym projektem, już u nich nie pracują. - Z tego, co udało mi się ustalić, to rzeczywiście kilka lat temu wspólnie z uczelnią miasto chciało usprawnić ruch na tej arterii, instalując coś na wzór systemu elastycznego sterowania światłami - informuje. - Po testach okazało się jednak, że urządzenia w żaden sposób nie poprawiają przepustowości skrzyżowań. Zdecydowano więc, że zostaną wymontowane i odesłane z powrotem do producenta - kwituje.
Magistrat nie rezygnuje jednak z budowy takiego systemu w tamtym rejonie. - Powinno się tak stać wraz z planowaną przebudową krzyżówek w tamtej okolicy. Niestety, nie potrafię dokładnie powiedzieć, kiedy remonty ruszą - podsumowuje Bartlewicz.