KRAKÓW. - Byliśmy bardzo zaskoczeni. Pierwsza koperta i okazuje się, że firma odstępuje od udziału w przetargu, druga koperta - to samo, trzecia - również... - mówi Julian Pilszczek, prezes MPK.
Jest szansa, że po blisko dziewięciu miesiącach od rozpisania przetargu na zakup 24 niskopodłogowych tramwajów - kontrakt w tej sprawie zostanie podpisany. Do wczoraj oczekiwano na ostateczne oferty 5 producentów; wpłynęła tylko jedna.
Jeszcze w czerwcu 2009 roku Miejskie Przedsiębiorstwo Komunikacyjne rozpisało przetarg na zakup 24 niskopodłogowych tramwajów. Zgłoszenia zbierano do końca sierpnia i już wtedy miało być wiadomo, jakie firmy zostaną zakwalifikowane do ostatniego etapu, który miał wyłonić wykonawcę. Pierwszy etap przetargu został zakończony i nadeszło sześć wniosków o dopuszczenie do drugiego, ostatecznego etapu.
Zgłoszenia nadesłały firmy: Solaris, Caf z Hiszpanii, Skoda z Czech, Alstom z Francji, Bombardier oraz bydgoska Pesa. Jednak drugiego etapu przez kilka miesięcy nie można było ogłosić, gdyż w sprawie warunków przetargu ustalonych przez MPK zaprotestowała Fabryka Pojazdów Szynowych Cegielski i procedura przedłużała się (sprawa trafiła nawet do sądu; protest został odrzucony). Ostatecznie w styczniu zwrócono się do pięciu firm (bez Skody; była ostatnia w rankingu - przyp. jś), by złożyły ostateczne oferty, w tym finansowe. Czekano na nie do wczoraj.
- Byliśmy wczoraj bardzo zaskoczeni. Nie byłem przy otwieraniu ofert, ale na bieżąco przekazywano mi informacje; powiało grozą. Pierwsza koperta i okazuje się, że firma odstępuje od udziału w przetargu, druga koperta - to samo, trzecia - również... - powiedział nam Julian Pilszczek, prezes Miejskiego Przedsiębiorstwa Komunikacyjnego w Krakowie.
Jak się okazało - swoją propozycję złożyła tylko jedna firma - Bombardier. MPK wstępnie rezerwowało na zakup tramwajów 59 milionów euro (netto), a Bombardier chciałby za swoje pojazdy 58 milionów 680 tys. euro - za jeden niespełna 2,5 mln, czyli, według obecnego kursu, 9,3 miliona złotych. - Cena mieści się w tym co planowaliśmy, jest korzystna w porównaniu z podobnymi kontraktami w innych miastach - dodaje Marek Gancarczyk, rzecznik MPK. Producent zwiększył też okres gwarancji z 2 do 3 lat. Teraz oferta Bombardiera będzie sprawdzana i jeśli okaże się, że wszystko jest w porządku - być może jeszcze w marcu umowa mogłaby zostać podpisana.
Dlaczego nadeszła tylko jedna oferta? Prezes Pilszczek podaje, że firmy powoływały się w pismach m.in. na "przyczyny techniczne": - Nie było dokładnych wyjaśnień, więc możemy tylko spekulować. Być może chodziło m.in. o to, że przyjęliśmy, iż nacisk osi na tor nie powinien przekraczać 9 ton, gdy normy zezwalają na 10. Takie były też zalecenia Zarządu Infrastruktury Komunalnej i Transportu; chodzi o to, by nie niszczyć torowisk dużym naciskiem. To samo dotyczy naszych warunków, by w wagonach było więcej wózków obrotowych, a nie sztywnych, które bardziej "tną" szyny. Może wpływ na mniejszą liczbę ofert miała również kwota, która mogliśmy przeznaczyć na zakup.