KRAKÓW. W poniedziałek na rondzie Ofiar Katynia rusza planowana na prawie rok przebudowa. Najpierw problemy będą mieli piesi, zaraz potem w olbrzymich korkach ugrzęzną auta. Eksperci apelują: spróbujcie komunikacji miejskiej!
- Korki będą na pewno i jedyne, co możemy zrobić, to minimalizowanie utrudnień - nie ukrywa Joanna Niedziałkowska, dyrektor Zarządu Infrastruktury Komunalnej i Transportu. - Sytuację utrudnia fakt, że w innej części miasta jedno skrzyżowanie jest już rozgrzebane. Nie ma więc jak organizować objazdów. Dlatego stawiamy na informacje - podkreśla.
Krakowscy kierowcy mają dowiedzieć się o sytuacji na rondzie nim wsiądą do swoich samochodów - powinna do nich dotrzeć ulotka z najważniejszymi informacjami oraz opisem organizacji ruchu.
- Dwa razy na tydzień w audycji w regionalnej telewizji będziemy podawać najświeższe informacje o utrudnieniach i możliwych objazdach - wyjaśnia Niedziałkowska.
Będzie coraz trudniej
W poniedziałek rozpoczyna się pierwszy etap inwestycji. Wtedy ucierpią jedynie piesi, którzy nie będą mogli wejść na chodnik po południowej stronie ul. Radzikowskiego. Drogowcy będą budowali na nim dodatkową jezdnię. Sytuacja na rondzie powinna zmienić się więc nieznacznie.
Prawdziwa rewolucja zacznie się 22 marca. Zamknięta zostanie północna jezdnia ul. Radzikowskiego, na południowej nitce zaś wyznaczone będą po dwa pasy ruchu w każdą stronę. Na al. Armii Krajowej - między wiaduktem kolejowym a rondem - będzie się jeździć jednak już tylko po jednym pasie. Również na ul. Conrada na obydwu nitkach zniknie po jednym pasie (na razie te do prawoskrętów). Zwężenie będzie czekać na kierowców także na wschodniej nitce ul. Jasnogórskiej w kierunku Olkusza.
Taka sytuacja ma potrwać do 22 maja. Wtedy robotnicy przeniosą się z robotami i cała organizacja ulegnie zmianie. Ponoć przejazd ma być jeszcze trudniejszy.
Policja co dzień
Zamiast sygnalizacji świetlnej, ruchem na skrzyżowaniu co dzień będą sterować policjanci. - Możemy mieć spore kłopoty. Rondo jest duże i policjanci mogą się nie widzieć - ocenia Witold Norek, zastępca naczelnika miejskiej drogówki. - Gdy zauważymy, że w którymś miejscu organizacja ruchu nie działa jak powinna, spróbujemy coś zmienić - zapewnia.
Takie poprawki wprowadzono na wylocie ul. Płaszowskiej. - Na czas budowy estakady nad ul. Nowohucką wprowadzony został lewoskręt w Powstańców Wielkopolskich dla taksówek. Niestety, korzystali z niego wszyscy kierowcy i tamowali ruch. Zrezygnowaliśmy więc z tego rozwiązania - podaje Norek.
PK: do autobusu i tramwaju
Sytuację wokół ronda Ofiar Katynia przez cały czas trwania przebudowy monitorować będzie sztab ludzi z Politechniki Krakowskiej. - Będziemy prowadzić pomiary w 50 punktach: od zjazdu z autostrady, aż po al. 29 Listopada. Niemal na połowie krakowskich węzłów komunikacyjnych - tłumaczy Marek Bauer, koordynator projektu.
Zadaniem ekspertów z PK będzie takie ustawienie świateł czy komunikacji publicznej, żeby przejazd przez miasto był jak najbardziej znośny. Ale Bauer uprzedza, że uniknięcie korków i zatorów nie jest możliwe. - Cudów nie ma. Nawet najlepszy model organizacji ruchu przy takich utrudnieniach i tej liczbie samochodów nie pozwoli upłynnić przejazdu - rozkłada ręce.
Eksperci apelują o zastanowienie, czy przejazd przez rondo autem naprawdę będzie konieczny. - Prosimy spróbować skorzystać z komunikacji miejskiej. Będziemy się starać, by działała najsprawniej jak to tylko możliwe - obiecuje Bauer.
Żeby przekonać zatwardziałych kierowców do zamiany auta na tramwaj, drogowcy prawdopodobnie wydzielą torowisko wzdłuż w ul. Bronowickiej i Podchorążych oraz Królewskiej od ruchu samochodowego. - Dzięki temu podróż do centrum powinna się skrócić - przekonuje Bauer.
Kiedy rondo zostanie oddane i koszmar kierowców się skończy? Firma Radko zapewnia, że dotrzyma terminu i zakończy prace w połowie grudnia. Zastrzega jednak, że w dotrzymaniu terminu może przeszkodzić pogoda. Jeśli zima rozpocznie się wcześnie, wykonawca będzie mieć kłopoty, bo na jesień przypadną takie prace, jak betonowanie i wylewanie asfaltu. Przy mrozach to niemożliwe.