KRAKÓW. Opole, Wrocław, a ostatnio Gdańsk instalują przy sygnalizacji świetlnej stopery odmierzające czas do następnej zmiany świateł. Dzięki temu ruch na skrzyżowaniach upłynnia się. Kraków o takiej nowince nie myśli. W zamian stawia na inteligentne światła.
To pomysł rodem z Austrii. Ostatnio zaczął podbijać i polskie miasta. Chodzi o zegary montowane obok sygnalizacji świetlnej, które odmierzają czas do następnej zmiany koloru. Na takie rozwiązanie pierwsze zdecydowało się Opole, później Łódź, Wrocław, Bielsko-Biała, a ostatnio przymierza się do tego Gdańsk. Chwalą je kierowcy, ale przypadły do gustu również drogówce. Krakowscy policjanci postulowali już kiedyś wprowadzenie takiego systemu do Krakowa.
- To na pewno ułatwiłoby nam pracę, a przede wszystkim korki byłyby choć trochę szybciej rozładowywane - uważa Witold Norek, zastępca naczelnika krakowskiej drogówki. - Niestety, nasz pomysł nie zyskał aprobaty ówczesnego zarządu dróg. Jak nam tłumaczono, takie zegary miałyby sens tylko na skrzyżowaniach, gdzie światła mają stałe czasy wyświetlania przez całą dobę. Jednak pod Wawelem większość krzyżówek wyposażona jest w tzw. światła akomodacyjne, które elastycznie dopasowują się do warunków na drodze. W tym przypadku instalacja stoperów byłaby dużo bardziej skomplikowana technicznie - wyjaśnia Norek.
Technika jednak wciąż szybko się rozwija. Policja przypuszcza, że dziś rozwiązania ze stoperami byłyby łatwiejsze do wprowadzenia. - A jeżeli nie, to może zastanowimy się nad migającym przez ostatnie kilka sekund zielonym, które również skuteczniej informowałoby o zmianie na czerwone - przekonuje Norek.
W Zarządzie Infrastruktury Komunalnej i Transportu usłyszeliśmy, że urzędnicy odpowiedzialni za sygnalizację świetlną w mieście nie biorą pod uwagę instalowania zegarów. - Stawiamy na inną technologię - podkreśla Jacek Bartlewicz, rzecznik ZIKiT. - W przeciągu następnych lat będziemy rozbudowywać system obszarowego sterowania ruchem, który inteligentnie dostosowuje światła do warunków na drodze. Dokładanie do tego zegarów nie tylko niepotrzebnie komplikowałoby techniczną część przedsięwzięcia, lecz także generowałoby koszty - tłumaczy rzecznik. Jego zdaniem już łatwiej byłoby wprowadzić pulsujące zielone. - Problem w tym, że na to w tym momencie nie pozwalają przepisy zatwierdzone przez Ministerstwo Infrastruktury - rozkłada ręce Bartlewicz.
Ale te przepisy mogą się niebawem zmienić. MI zastanawia się bowiem nad ustawowym obowiązkiem montowania liczników przy wszystkich nowych sygnalizacjach świetlnych.