MAŁOPOSLKA. Mieszkańcy wioski uskarżają się na brak chodników przy zakopiance.
Prokuratura Rejonowa uważa z kolei, że powinno być wyznaczone przejście dla pieszych w okolicach term podhalańskich. Zarządca drogi broni się, że wójt nie występował do niego w tej sprawie.
- Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad ma obowiązek zrobić tu chodniki, bo ich brak zagraża zdrowiu i życiu ludzi. To tędy chodzą oni do pracy, a dzieci do szkoły - mówi jednak przekornie wójt Stanisław Ślimak.
Szaflarzanie i mieszkańcy Bańskiej, których domy stoją tuż przy zakopiance, a szczególnie w części począwszy od przystanku kolejowego aż do term podhalańskich, od lat mają kłopoty z pokonaniem pieszo tego odcinka. Szczególnie dotkliwe jest to zimą, gdy na wąskim poboczu zalega śnieg. - Boję się samo dziecko puszczać do szkoły. Samochody pędzą zakopianką nie zważając na pieszych - mówi pani Maria. Dodaje, że problem ten jest od dawna i warto by w końcu zarządca drogi coś zrobił. - Tu się żyć nie da, bo wszędzie muszę jechać autem, w obawie o to by nie zostać potrąconym - dodaje pan Marek.
Brakiem przejścia dla pieszych szczególnie w miejscu przystanku autobusowego zaniepokojony jest z kolei prokurator rejonowy. - Już dawno zwróciliśmy uwagę na ten problem w kontekście wypadku śmiertelnego, do którego doszło w okolicach term podhalańskich i nikt nic z tym nie robi - mówi prokurator Zbigniew Gabryś, zastępca prokuratora rejonowego w Nowym Targu. Przypomina, że to droga do szkoły i pracy wielu osób...
- Stroną jest samorząd. To wójt powinien się do nas zwrócić. Nikt do tej pory nie mówił nam o konieczności budowania chodnika, a jest to oczywiście możliwe przy współfinansowaniu pół na pół przez gminę - zapewnia "Dziennik Polski" Magdalena Chacaga, rzecznik prasowy GDDKiA w Krakowie. - My zawsze jesteśmy otwarci na współpracę z samorządem. Gdyby była inna postawa wójta już dawno udałoby się zmodernizować zakopiankę, zrobić chodniki i dojazdy. Magdalena Chacaga dodaje, że wyznaczenie przejścia dla pieszych to kwestia dwóch tygodni i jednej komisji w terenie z udziałem GDDKiA, policji i wójta. Niestety - i w tym przypadku nikt o to nie zabiegał.
Tymczasem wójt Stanisław Ślimak nie ukrywa zirytowania.
Wyjaśnia, że od dawna znane jest opracowanie niemieckiej firmy, tzw. Studium komunikacyjne Podhala, które wyraźnie precyzuje, że najniebezpieczniejsza w Małopolsce jest zakopianka, a szczególnie na terenie jego gminy. - Udowodniono w nim, że pieszy jest tu traktowany jak intruz! Dlatego występuję do GDDKiA z pismem o spoczywającym na nich obowiązku budowy chodnika, bo jego brak zagraża życiu naszych dzieci, mieszkańców i gości! Wiele razy w ciągu tej zimy musiałem im przypominać o obowiązku odśnieżania drogi, a jeszcze dziś o usunięciu ściętych z drzew konarów. Ja od kilkunastu lat mówię, że trzeba zbudować trzeci pas ruchu, chodnik i zrobić oświetlenie zakopianki. Wójt dodaje, że nie zamierza nic dopłacać z gminnego budżetu.