KRAKÓW. Przewozy Regionalne porozumiały się w sprawie dostępu do torów i po świętach nadal będą mogły jeździć. Wciąż nie wiadomo za to, co z kasami - najtrudniej mogą mieć pasażerowie na dworcach w mniejszych miastach
Efektem sporu kolejowych spółek może być koniec kas biletowych Przewozów Regionalnych.
- Przewozy Regionalne są nam winne ponad 56 mln zł za najem kas - mówił Jacek Prześluga, członek zarządu PKP SA, uzasadniając rozwiązanie umowy z PR. Od 1 kwietnia za użytkowanie pomieszczeń bez umowy PKP będzie naliczało PR kwotę 10 razy wyższą niż do tej pory. Dotąd czynsz wynosił 3 mln zł, teraz wzrośnie do 30 mln zł miesięcznie!
Przewozy Regionalne nie uznają długu względem PKP SA i wciąż negocjują, twierdząc, że PKP też jest im winne pieniądze.
Niezależnie od zakończenia rozmów w sprawie kas, liczba czynnych okienek pod logo PR maleje. W Krakowie może niedługo nie być już ani jednego (dziś wciąż są dwa).
Ryszard Rębilas, szef małopolskiego oddziału PR, uspokaja jednak pasażerów, tłumacząc, że nawet gdyby doszło do zamknięcia kas jego firmy, bilety na pociągi - zarówno przed Wielkanocą jak i po świętach - można będzie kupować w kasach InterCity.
Trochę inna sytuacja panuje choćby w Tarnowie i Nowym Sączu czy innych większych miejscowościach. Tam kasy PR są często jedynymi na dworcach. Rębilas zapewnił, że w takich przypadkach jego firma łatwo dojdzie do porozumienia z PKP; po zamknięciu kas PR, klienci InterCity nie mieliby przecież gdzie kupić biletu.
Szefostwo PR w Warszawie też nie załamuje rąk w sprawie kas. - Restrukturyzujemy spółkę i rezygnujemy z kas przynoszących straty. Zamiast nich wprowadzamy terminale w każdym pociągu - mówi Piotr Olszewski, rzecznik PR. - Mimo rozwiązania umowy nie zamierzamy jednak opuszczać pozostałych kas.
Również PKP - choć rozwiązało umowę - nie wie, co zrobić w patowej sytuacji. - Nie będzie żadnych rozwiązań siłowych. Żadna kasa nie zostanie zamknięta - zapewnia Prześluga.
- Jestem optymistą. PKP nie odetnie nas od kas, bo świetnie wie, że nikt inny ich nie wynajmie - ocenia Roman Ciepiela, wicemarszałek małopolski odpowiedzialny za sprawy związane z PR. - Dobrą wróżbą jest porozumienie, do jakiego doszliśmy z inną spółką PKP w sprawie dostępu do torów. Uzgodniliśmy spłatę części zadłużenia i nie ma już groźby, że po świętach nasze pociągi nie mogłyby wyjechać - mówi Ciepiela.
Marszałek komentuje w ten sposób losy kolejnego ultimatum, jakie dostało PR. Polskie Linie Kolejowe (odpowiedzialne za torowiska) żądały spłaty zadłużenia pod groźbą odcięcia pociągów PR od torów zaraz po Wielkiej Nocy. W nocy z czwartku na piątek zapadły uzgodnienia, które zakończyły spór.