KRAKÓW. Pierwsze poważne ograniczenia na rondzie Ofiar Katynia sprawiły, że kierowcy musieli stać nawet godzinę w korkach. Zatory mają się zmniejszyć, ale tylko trochę
W nocy z niedzieli na poniedziałek drogowcy zmienili tam organizację ruchu. Całkowicie zamknęli północną jezdnię ul. Radzikowskiego, a samochody zaczęły korzystać z drogi tymczasowej. Teraz robotnicy zaczęli poważne prace na skrzyżowaniu.
Gdy budowlańcy uwijali się, bacznie mogli obserwować ich kierowcy. Nie mieli nic ciekawszego do roboty, bo stali w ogromnym korku, który utworzył się na ulicach Radzikowskiego i Conrada. Większe niż zwykle kolejki powstały również na al. Armii Krajowej i ul. Jasnogórskiej. - Autobusy, które na trasie mają rondo Ofiar Katynia, w poniedziałek rano miały ponad godzinę opóźnienia - informuje Marek Gancarczyk, rzecznik Miejskiego Przedsiębiorstwa Komunikacyjnego.
Jacek Bartlewicz, rzecznik Zarządu Infrastruktury Komunalnej i Transportu, uspokaja: - Zawsze podczas pierwszego dnia zmian kierowcy są zdezorientowani. Gdy się przyzwyczają, zatory powinny się zmniejszyć.
Jego zdaniem na powstanie ogromnych korków złożyły się jeszcze czynniki związane z niedzielnym pogrzebem pary prezydenckiej. - Rano po weekendzie na trasy wyruszyły ciężarówki. Do tego kilka razy policja wstrzymywała ruch i przepuszczała kolumny rządowe - wylicza Bartlewicz. - Jakie naprawdę problemy zmiana organizacji ruchu stwarza na rondzie, przekonamy się za kilka dni.
Jeżeli się okaże, że są one poważne, ZIKiT nie będzie mógł zbyt wiele poradzić. - Inspektorzy skorygowali sygnalizację świetlną, by jak najdłużej paliło się zielone dla samochodów jadących ciągiem Conrada - Radzikowskiego. Bardziej się już tego nie uda poprawić - kwituje rzecznik.
Kolejnych zmian na rondzie należy się spodziewać pod koniec maja. Wtedy ZIKiT będzie musiał wyznaczyć objazdy. Budowa trzypoziomowego węzła komunikacyjnego powinna się zakończyć w połowie grudnia.