KRAKÓW. Koszyki, widelec, hamulce - to trzeba wymienić w 100 rowerach miejskich. Za co? Pieniądze będą pochodziły z akcji "Zaadoptuj rower", czyli wynajmowania powierzchni reklamowej na rowerach
Wszyscy zdążyli się do nich przyzwyczaić - są zgrabne, mają już na liczniku sporo przejechanych kilometrów. Okazały się jednak mało wygodne.
- Malutkie koszyki, do których zmieści się tylko pół gazety i portfel wielkości znaczka pocztowego - narzeka Piotr, który korzysta z miejskich rowerów.
- Instalowanie się na tym rowerze to duże logistyczne przedsięwzięcie - stwierdza Grażyna, też "miejska rowerzystka". - Torebka do koszyka się nie zmieści, więc owijam ją dookoła siodełka, a plecak zarzucam na plecy. Ani to wygodne, ani bezpieczne.
Od 2008 roku Kraków ma pierwszą w Polsce bezobsługową stację rowerów miejskich. Prowadzi ją w imieniu miasta firma BikeOne. Mamy więc 100 rowerów i 16 stacji bazowych. BikeOne ma budżet na konserwację sprzętu i utrzymanie stacji - to pieniądze, które pochodzą z wynajmu rowerów. Taka jest umowa zawarta między miastem a firmą BikeOne (wcześniej miasto zapłaciło za projekty rowerów i za nie same, a także za przygotowanie stacji).
- Właściwie zaraz po uruchomieniu wypożyczalni okazało się, że rowery, chociaż naprawdę ładne, nie są wygodne. Wszystko wyszło w praktyce - mówi Rafał Malinowski, szef BikeOne. - Pieniędzy na poprawki nie mamy, miasto też ich nie ma. Musimy więc kombinować - przyznaje.
Koszt wymiany koszyków, widelców i hamulców nożnych, które działają na zasadzie kontry (trzeba obrócić pedały w przeciwnym kierunku), to w przypadku jednego roweru ponad 200 zł. BikeOne ma pomysł, skąd te pieniądze wziąć. Chce wynajmować powierzchnię reklamową na rowerach firmom działającym w centrum miasta (hostele, hotele, puby, restauracje, sklepy komputerowe). Każdy, kto chciałby reklamować się na miejskich rowerach, musi zapłacić 350 zł. Niedużo, bo to wydatek na cały rok.
- Kampanie reklamowe, a nawet zwyczajne ulotki, kosztują przecież dużo więcej. Wbrew pozorom rower to całkiem atrakcyjna powierzchnia reklamowa - przekonuje Malinowski.
Nowy widelec dla miejskiego roweru jest już zaprojektowany - będzie mocniejszy i na pewno utrzyma większy koszyk. Malinowski zapewnia, że w koszykach zmieści się torba ze sporym laptopem. Niedługo ruszy specjalna strona internetowa, na której będzie można przyłączyć się do akcji adopcji miejskich rowerów.