Encyklopedia Krakowskiej Komunikacji
9 lutego 2012,dzień: 40  Apolonii, Mariana
Temperatura: -11.6°C Ciśnienie: 1003.1 hPa Wilgotność: 87 %  pogoda 7:01-16:47
38.107.179.239 - 38.107.179.239 - On-line: 28
Encyklopedia Krakowskiej Komunikacji
2010-04-21

Zaadoptowane miejskie rowery dostaną kosze

KRAKÓW. Koszyki, widelec, hamulce - to trzeba wymienić w 100 rowerach miejskich. Za co? Pieniądze będą pochodziły z akcji "Zaadoptuj rower", czyli wynajmowania powierzchni reklamowej na rowerach

Fot. Michał Łepecki Wszyscy zdążyli się do nich przyzwyczaić - są zgrabne, mają już na liczniku sporo przejechanych kilometrów. Okazały się jednak mało wygodne.

- Malutkie koszyki, do których zmieści się tylko pół gazety i portfel wielkości znaczka pocztowego - narzeka Piotr, który korzysta z miejskich rowerów.

- Instalowanie się na tym rowerze to duże logistyczne przedsięwzięcie - stwierdza Grażyna, też "miejska rowerzystka". - Torebka do koszyka się nie zmieści, więc owijam ją dookoła siodełka, a plecak zarzucam na plecy. Ani to wygodne, ani bezpieczne.

Od 2008 roku Kraków ma pierwszą w Polsce bezobsługową stację rowerów miejskich. Prowadzi ją w imieniu miasta firma BikeOne. Mamy więc 100 rowerów i 16 stacji bazowych. BikeOne ma budżet na konserwację sprzętu i utrzymanie stacji - to pieniądze, które pochodzą z wynajmu rowerów. Taka jest umowa zawarta między miastem a firmą BikeOne (wcześniej miasto zapłaciło za projekty rowerów i za nie same, a także za przygotowanie stacji).

- Właściwie zaraz po uruchomieniu wypożyczalni okazało się, że rowery, chociaż naprawdę ładne, nie są wygodne. Wszystko wyszło w praktyce - mówi Rafał Malinowski, szef BikeOne. - Pieniędzy na poprawki nie mamy, miasto też ich nie ma. Musimy więc kombinować - przyznaje.

Koszt wymiany koszyków, widelców i hamulców nożnych, które działają na zasadzie kontry (trzeba obrócić pedały w przeciwnym kierunku), to w przypadku jednego roweru ponad 200 zł. BikeOne ma pomysł, skąd te pieniądze wziąć. Chce wynajmować powierzchnię reklamową na rowerach firmom działającym w centrum miasta (hostele, hotele, puby, restauracje, sklepy komputerowe). Każdy, kto chciałby reklamować się na miejskich rowerach, musi zapłacić 350 zł. Niedużo, bo to wydatek na cały rok.

- Kampanie reklamowe, a nawet zwyczajne ulotki, kosztują przecież dużo więcej. Wbrew pozorom rower to całkiem atrakcyjna powierzchnia reklamowa - przekonuje Malinowski.

Nowy widelec dla miejskiego roweru jest już zaprojektowany - będzie mocniejszy i na pewno utrzyma większy koszyk. Malinowski zapewnia, że w koszykach zmieści się torba ze sporym laptopem. Niedługo ruszy specjalna strona internetowa, na której będzie można przyłączyć się do akcji adopcji miejskich rowerów.

Renata Radłowska
2012-02-09T06:56:11Z   2012-02-09CET07:56:11+0100    Hubert Waguła - Ireneusz Hyra - Wszelkie prawa zastrzeżone © EKK 1997-2012™  Facebook | Hosting on ACK Cyfronet