KRAKÓW. Na lotnisku w Balicach życie powoli wraca do normy. W czwartek, mimo opóźnień i lekkiego chaosu, można już było latać normalnie. Przewoźnicy i podróżni zastanawiają się na jak długo.
O godz. 7 rano Polska Agencja Żeglugi Powietrznej otworzyła niebo nad całą Polską. Część przewoźników natychmiast podjęła decyzje o wznowieniu lotów.
- Dziś obsłużyliśmy ok. 60 lotów. To zaledwie 30 proc. operacji, które powinny się odbyć - powiedział wczoraj Jan Pamuła, prezes lotniska w Balicach. Podkrakowski port, podobnie jak cała branża lotnicza, w ostatnich dniach mocno ucierpiał finansowo. - Każdy dzień blokady powietrznej to dla nas 260 tys. zł strat w przychodach lotniskowych, a taki stan trwał prawie tydzień. Do tego trzeba doliczyć straty poniesione przez naszych kontrahentów - podkreśla Pamuła. Wszystkie restauracje, sklepy i przedstawicielstwa linii lotniczych w Balicach pracowały bowiem normalnie, choć lotnisko świeciło pustkami.
Wczoraj wystartowały samoloty linii LOT, Norwegian, EasyJet i JetAir. Inni przewoźnicy wciąż zastanawiali się, czy wznowić połączenia. - We wtorek odbyliśmy cztery loty testowe, z Londynu do Szkocji i z powrotem oraz trzy loty z Genewy do różnych części Europy. Drobiazgowa kontrola silników wykazała, że nie zostały one w żadnym stopniu uszkodzone przez pył wulkaniczny - poinformował wczoraj przedstawiciel linii EasyJet.
Pierwsze poranne odprawy w całej Polsce były chaotyczne. Pojawiały się opóźnienia, bo nie wszyscy podróżni byli powiadomieni o wznowieniu lotów i docierali na lotniska z opóźnieniem. W godzinach popołudniowych było już dużo spokojniej. Podróżni, którym udało się wczoraj wreszcie odlecieć tam, gdzie planowali, nie kryli zadowolenia. - Miałam lecieć w niedzielę z Rzeszowa, ale stamtąd kolejny samolot miałabym dopiero w piątek. Dobrze, że udało się znaleźć miejsce na lot z Krakowa - mówiła wczoraj przy odprawie do Chicago pani Zofia.
- 18 godzin czekałam na lotnisku w Brukseli, ale ważne że wreszcie udało mi się dotrzeć do domu - powiedziała Ewa z Krakowa po przylocie do Balic.
Niestety, wciąż wiele osób czeka na lot w niepewności. - Rano dowiedzieliśmy się, że wszystkie loty linii Ryanair są odwołane. Pojechaliśmy na lotnisko, żeby to potwierdzić i kupiliśmy bilet na inny lot, z Katowic. Po południu okazało się, że lot jednak się odbędzie, ale przedstawiciel linii zastrzegł, że to jeszcze może się zmienić. Mamy więc dwa bilety, ale pewności żadnej - denerwuje się Ola, która pomaga swojemu przyjacielowi z Hiszpanii dostać się do Alicante.
PAŻP ocenia wczorajszy ruch na ok. 50 proc. normalnie obsługiwanych operacji lotniczych. Na dzisiaj większość przewoźników zapowiada już całkowite wznowienie lotów. Nie można jednak wykluczyć ponownego zamknięcia przestrzeni powietrznej nad Polską lub częścią państw europejskich. Meteorolodzy przewidują, że nowe chmury pyłu mogą przesunąć się nad Wielką Brytanię, a następnie na wschód i południe kontynentu.