KRAKÓW. W styczniu i lutym niemal 50 razy źle zaparkowane samochody blokowały przejazd tramwajom. W marcu takich przypadków było tylko osiem. To efekt miesięcznej kampanii społecznej oraz patroli prewencyjnych inspektorów MPK i straży miejskiej.
Tory zablokowane przez niechlujnie zaparkowane auto to koszmar zarówno dla pasażerów, jak i motorniczych. Wąski układ ulic w centrum Krakowa dodatkowo sprzyja blokadom. W zeszłym roku do takich zdarzeń dochodziło częściej niż raz na dwa dni. W najbardziej drastycznych przypadkach paraliż trwał ponad godzinę, a chaos komunikacyjny z tym związany nawet cały dzień.
W tym roku tylko w styczniu i w lutym torowiska nieroztropni kierowcy blokowali prawie 50 razy. Najgorszym miejscem jest ul. Rakowicka, którą niezdarni kierowcy odcinają od świata najczęściej.
Miejskie Przedsiębiorstwo Komunikacyjne postanowiło walczyć z zawalidrogami. W marcu ruszyła kampania społeczna "Wystarczy jeden metr", która poprzez ulotki i media miała nauczyć właścicieli samochodów, żeby myśleli nie tylko o swojej wygodzie, gdy parkują w centrum Krakowa.
Na najbardziej narażone ulice ruszyły także wspólne patrole inspektorów MPK i strażników miejskich, które miały pilnować kierowców, by prawidłowo parkowali, i karać mandatami tych, którzy nie stosują się do przepisów.
Ze statystyki wynika, że akcja odniosła spory sukces. - W marcu mieliśmy tylko osiem blokad torów. To niebywały postęp - cieszy się Marek Gancarczyk, rzecznik prasowy MPK. Jego zdaniem taki wynik to efekt przede wszystkim wzmożonych patroli. - Właśnie dzięki nim mieliśmy mniej kłopotów niż zwykle. O skali niech świadczą 394 mandaty wystawione na ulicach objętych akcją. Wszystkie za nieprawidłowe parkowanie - wylicza Gancarczyk.
MPK dużą wagę przykłada również do nauczenia kierowców partnerstwa na drodze. - Muszą wiedzieć, że niechlujnie parkując, psują plany wielu ludziom, którzy chcą gdzieś dojechać tramwajem. Myślę, że w pewnym stopniu udało nam się to osiągnąć - przekonuje rzecznik.
Mimo że kampania społeczna już dobiegła końca, MPK będzie kontynuować współpracę ze strażą miejską.
- Wspólne patrole dają wymierne efekty, bo działania funkcjonariuszy zapobiegają blokadom, a nie karzą sprawców dopiero wtedy, gdy mleko się rozlało. Nie muszę chyba mówić, że z punktu widzenia pasażera to najlepsze rozwiązanie - podsumowuje Gancarczyk.