KRAKÓW. W czwartek zamknięto dla ruchu fragment przebudowywanej właśnie ul. Lipskiej. I od razu w rejonie zalewu Bagry zaczęły dziać się dantejskie sceny. - Horror, co tu się dzieje! Tiry kursują od rana do nocy, rozjeżdżają nam ulice i chodniki! - grzmią zbulwersowani mieszkańcy.
W ramach budowy nowej linii tramwajowej w Płaszowie przebudowywana jest też ruchliwa ul. Lipska. Do tej pory - choć przewężona - była ona przejezdna na całej długości. W czwartek jednak całkowicie zamknięto odcinek od ul. Saskiej do skrzyżowania z ul. Rzebika. I od razu w rejonie zalewu Bagry zaczęły dziać się dantejskie sceny - głównie za sprawą tirów, które - zamiast korzystać z wyznaczonego objazdu przez ul. Przewóz - wjeżdżają w osiedlowe uliczki. - Są dosłownie wszędzie: na Goszczyńskiego, Motylej, Łanowej, Koziej, Bagrowej, Glinianej, Grochowej. Setkami kursują tranzytem od rana do nocy, aż nam się domy trzęsą! Co one tu robią?! One tu w ogóle nie mają prawa wjechać - grzmi pan Jerzy z ul. Łanowej.
Tiry nadjeżdżają od strony Saskiej i kierują się w ul. Goszczyńskiego, na której stoi znak zakazu ruchu pojazdów o wadze powyżej 2,5 tony. Kierowcy jednak na niego nie zważają, a gdy już wjadą w osiedle, zdezorientowani kręcą się w kółko. Ogromne auta nie mieszczą się na wąskich uliczkach, więc wjeżdżają na chodniki. Blokują też skrzyżowania (bo dla tirów jest tam za ciasno), a nawet wjeżdżają pod prąd w ulice jednokierunkowe. - Całe osiedle nam rozjeżdżą! Przecież te uliczki nie są przystosowane do ruchu tak ciężkich aut! Wystarczył jeden dzień, a już na chodnikach i krawężnikach pojawiły się pęknięcia - alarmuje pani Iwona z ul. Goszczyńskiego. Jej zdaniem wszystkiemu winna jest zła organizacja ruchu i złe oznakowanie. - Na ul. Saskiej zamontowano małą tablicę informującą o objeździe. Jest ona zasłonięta drzewami, a w dodatku stoi za blisko skrzyżowania. Gdy kierowca jadący na wprost (czyli w kierunku ul. Goszczyńskiego) zauważy tablicę, to jest już za późno na zmianę pasa i skręt w lewo (w ul. Przewóz) - uważa pani Iwona.
Jej zdanie podziela przewodniczący Rady Dzielnicy XIII Podgórze Jacek Bednarz. - Kto w ogóle dopuścił ten projekt organizacji ruchu? On jest fatalny! - grzmi radny. - Na co czekamy? Chyba na to, aż dojdzie do tragedii. I gdzie są służby odpowiedzialne za te drogi? Napisałem już pismo do ZIKiT z zapytaniem, kto będzie odpowiadał za zniszczenia, kto i za czyje pieniądze naprawi potem ulice i chodniki - mówi przewodniczący RD XIII.
Wykonawca budowy szybkiego tramwaju poinformował, że przedstawiony przez niego projekt organizacji ruchu został przez ZIKiT i policję przyjęty bez uwag. Z kolei ZIKiT twierdzi, że tablice informujące o objazdach są zamontowane we właściwych miejscach, a kierowcy jeżdżą na pamięć. Jednocześnie obiecano, że od poniedziałku wszędzie tam, gdzie jest to konieczne, zostaną dostawione znaki zakazujące wjazdu ciężkich aut w osiedlowe ulice. - W poniedziałek na miejsce pojadą specjaliści ds. inżynierii ruchu i zdiagnozujemy sytuację - zapowiada naczelnik krakowskiej "drogówki" Krzysztof Burdak.