KRAKÓW. Proces Jana T., byłego dyrektora Zarządu Dróg i Komunikacji w Krakowie utknął w miejscu. Z siedmiu wyznaczonych od lutego rozpraw odbyła się tylko jedna. Pozostałe sąd odroczył, bo oskarżeni przedłożyli zaświadczenia o chorobie.
Proces Jana T. rozpoczął się w sierpniu ubiegłego roku. Do stycznia tego roku odbyło się osiem rozpraw. Z obecnością oskarżonych nie było problemu. W styczniu - po dwóch latach spędzonych za kratami - wyszedł na wolność Jan T. Z wolnej stopy odpowiadał tylko na dwóch rozprawach, bo już w lutym proces został odroczony z powodu choroby innego oskarżonego - Zygmunta D. W marcu z kolei zachorowała Iwona K., w kwietniu Anna R-R, w maju Jan T., a w czerwcu Dorota T. Ostatecznie sędzia z uwagi na urlop, termin następnej rozprawy wyznaczył na sierpień.
Jan T. odpowiada przed sądem m.in. pod zarzutem przyjęcia 880 tys. zł łapówki od przedsiębiorstwa Budostal 5, która za wygrane przetargi miało urzędnikowi wybudować dom w Zabierzowie. Inny zarzut dotyczy sfingowanej stłuczki syna T. z krakowskim przedsiębiorcą - Wiesławem L., po to, by wyłudzić odszkodowanie od ubezpieczyciela. Od sierpnia ubiegłego roku Jan T. składa wyjaśnienia. Z pozostałych oskarżonych sądowi udało się przesłuchać tylko Wiesława L. i Barłomieja T.
Na składanie wyjaśnień czekają dyrektor Budostalu 5 - Ryszard P., dyrektor produkcyjny - Józef K. oraz Zygmunt D., dyrektor kontraktu budowlanego, a także pracownicy Budostalu 5: Urszula K., Ewa W., Barbara W. i Mirosław B., którzy usiłowali ukryć fakt nieodpłatnego remontu domu byłego urzędnika, przygotowując odpowiednie dokumenty.
Nie przesłuchana została też Dorota T., która miała utrudniać śledztwo prowadzone w sprawie jej ojca, a także Anna R.-R., była dyrektor Zarządu Cmentarzy Komunalnych.