KRAKÓW. Za przewóz roweru w pociągu PKP Intercity musimy zapłacić 9 zł. Mimo że PKP pobierają opłaty za przewóz jednośladów, to nie oferują specjalnego miejsca do ich przewozu. Tzw. wieszaki znajdziemy w wybranych wagonach. W komunikacji krajowej jest ich tylko 30.
"Z Gdańska podróżowałem dwoma pociągami osobowymi Przewozów Regionalnych. Za bilet zapłaciłem 18,27 PLN, za przewóz roweru - 1 zł (promocja "Kolej na Rower"). Razem - 19.27 PLN, łączny czas przejazdu: 3h 49min (209 km) - relacjonuje swój weekendowy wyjazd z Gdańska do Inowrocławia nasz Czytelnik, Antoni Marczewski. "Z powrotem w niedzielę było już gorzej. PR nie powtórzyły tej kombinacji, dlatego konieczny był powrót Tanimi Liniami Kolejowymi. Sam bilet - 26,46 PLN. Do tego 9 PLN za przewóz roweru (czas przejazdu - 4h12min). Jednak InterCity, w przeciwieństwie do PR (gdzie każdy skład ma przedział dla podróżnych z większym bagażem podręcznym, gdzie można przewozić rowerem), nie oferuje żadnego specjalnego miejsca do przewozu rowerów (pobiera więc 9 zł za to, że można przez 4 h stać w przedsionku wagonu i pilnować roweru). Jedynie uprzejmości konduktora zawdzięczam, że mogłem przypiąć rower w przedsionku ostatniego wagonu i podróżować na siedząco" - kwituje.
Swoją podróż z rowerem opisała także Joanna Bryzek, autorka innego listu, nadesłanego na nasz apel o tropienie absurdów kolejowych. "Podróżowałam pociągiem InterRegio relacji Kraków - Myszków - Kraków z rowerem. Upewniwszy się wcześniej, że w składzie jest specjalny wagon przeznaczony dla rowerów, nabyłam bilet na przewóz roweru. Okazało się, że rzeczywiście taki przedział jest, ale w żaden sposób nie jest on przystosowany do przewozu rowerów. Żadnych stojaków ani innych uchwytów na rower. Rowerzysta na całej trasie musi stać i pilnować swojego jednośladu, aby przy każdym hamowaniu pociągu rower się nie przewracał na inne. Ciekawsza niespodzianka czekała mnie w trasie powrotnej. Nabyłam bilet na TLK, również zapłaciłam za przewóz roweru. Tym razem okazało się, że pociąg jest przepełniony i konduktor poinformował mnie, że w żadnym wypadku nie mogę wsiąść z rowerem. Pozostało mi czekać 2,5 godziny na kolejny pociąg. W tym pociągu opowiadając konduktorowi historię sprzed 2 godzin usłyszałam: a po co Pani w ogóle ten rower?".
Jak wyjaśnia Beata Czemerajda z biura prasowego PKP Intercity, polskie koleje udostępniają część składów na przewóz rowerów. Niestety, okazuje się, że za mało.
W komunikacji krajowej PKP dysponuje tylko 30 pociągami z wagonami przystosowanymi do przewozu rowerów. W komunikacji międzynarodowej jeszcze mniej - bo tylko w pięciu pociągach możemy zabrać jednoślad. Mimo że w większości pociągów nie ma miejsca na rowery, to i tak są pobierane opłaty za ich przewóz. Opłata jest niezależna od długości naszej podróży i wynosi 9 zł. Za wydanie biletu w pociągu pobiera się dodatkową opłatę. Za podróż do 200 km zapłacimy konduktorowi 5 zł więcej, a jeśli jedziemy ponad 200 km, już 7 zł więcej.
W pociągach, gdzie nie ma specjalnie wyznaczonego miejsca na rowery, możemy je przewozić w pierwszym przedsionku pierwszego wagonu lub ostatnim przedsionku ostatniego wagonu. Jest to wtedy utrudnienie dla innych pasażerów i samych cyklistów, którzy muszą sprawdzać, czy roweru nikt nie ukradł.
Sami pracownicy PKP również dostrzegają problem z przewozem jednośladów. - Też nieraz przewoziłem rower w pociągu, przypinałem go wtedy w przejściu między wagonami i odkręcałem wszystkie dodatki, takie jak światło czy licznik. Niestety, żyjemy w takim kraju, że musimy się o takie rzeczy martwić, ale to przecież nie jest wina PKP - żali się jeden z pracowników biura prasowego PKP.
Polskie koleje nie zamierzają przeznaczać miejsca dla rowerów we wszystkich składach pociągów. - Uważamy, że wydzielenie w każdym składzie przedziału rowerowego nie spotka się z aprobatą większości naszych pasażerów, którzy nie podróżują i nie planują podróżować z rowerem. Mamy nadzieję, że wraz z modernizacją taboru PKP Intercity na trasach pojawi się większa liczba wagonów przystosowanych do ich przewozu, ale w chwili obecnej jesteśmy zmuszeni zaspokoić się tym, co jest - wyjaśnia Czemerajda.