Ławki, krzaki... Ścieżki rowerowe jak tory przeszkód
KRAKÓW. Kosze na śmieci, ławki, krzaki, a nawet budki z obwarzankami - to wszystko wyrasta na ścieżkach rowerowych w Krakowie. Prawdziwy tor przeszkód.
Najpierw centrum Krakowa: na ścieżce rowerowej na ulicy Grodzkiej poustawiano kosze na śmieci. Eleganckie, żeliwne, ale dlaczego właśnie tam? Dalej od centrum - na spory odcinek trasy dla jednośladów wzdłuż parku Lotników Polskich wchodzą gałęzie rozrośniętych krzaków. To niebezpieczne, bo kiedy ścieżką jedzie dwóch rowerzystów, nie mają miejsca, żeby się minąć; jeden z nich musi zahaczyć o gałęzie.
Za utrzymanie ścieżek rowerowych w mieście odpowiada Zarząd Infrastruktury Komunalnej i Transportu; podobnie jak za ich projektowanie (kosze na środku trasy). Jacek Bartlewicz, rzecznik ZIKiT, jest zdziwiony, że krakowianie zgłaszają się z takimi problemami do prasy, a nie do Zarządu. - Jeżeli ktoś może usunąć te usterki, to my, a nie prasa - upomina Bartlewicz. - Na ulicę Grodzką już kogoś wysyłam; sprawdzimy, jak stoją te kosze.
Ktoś je jednak zaprojektował, a ktoś inny ten projekt przyjął. ZIKiT tłumaczy, że błędy ludzkie w projektach po prostu się zdarzają, ale jeżeli są zauważone, to się je naprawia.
- Jasne, "naprawia się"... - mówi Marcin Hyła z kampanii Miasta dla Rowerów. - Opowiem może o największym absurdzie Krakowa. Ścieżka rowerowa na ulicy Klimeckiego została zaprojektowana po niewłaściwej stronie. Przecina kilkanaście zjazdów indywidualnych i publicznych. Efekt: jest wiecznie zastawiona samochodami, praktycznie nieprzejezdna. I nic z tym nie da się zrobić, bo same pojazdy wyjeżdżające z posesji blokują ruch rowerowy, a nie ma ich gdzie skierować. Wielki, wielki problem i nauczka na przyszłość dla urzędników i projektantów - myśleć i analizować przed projektowaniem, a nawet wymyślaniem założeń projektowych. Puentą będzie fakt, że ścieżkę na Klimeckiego zaprojektowano ponad dziesięć lat temu! Więc o jakim bieżącym usuwaniu usterek w ogóle mówimy?
Krakowscy rowerzyści opisują zawalidrogi na portalach tematycznych, przykładów jest mnóstwo. Kosze na śmieci "wchodzą" na ścieżki, np. na dole ronda Mogilskiego (wyjazd w stronę ulicy Kordylewskiego). Powinny być ustawiane po stronie chodnika zamiast po stronie ścieżki. Na trasach spotkać można też ławki, chociażby wzdłuż ulicy Powstania Warszawskiego, gdzie ustawiono je w skrajni rowerowej (czyli przestrzeni od krawędzi ścieżki w bok). Na ścieżce wzdłuż Lubomirskiego (skrzyżowanie z Rakowicką) często stoi budka z obwarzankami - jej parasol znajduje się na wysokości głowy rowerzysty. Przykrymi niespodziankami dla rowerzystów są też nośniki reklamowe, czyli rozkładane stojaki; bywa też, że rowerzyści muszą podzielić się ścieżką z kawiarnianymi ogródkami.
- Nasi inspektorzy nie są w stanie być wszędzie i sprawdzać, jak funkcjonują ścieżki. Dlatego zachęcam krakowian do zgłaszania nam wszystkich uciążliwości - tłumaczy Bartlewicz. Zarząd czeka więc na maile (rzecznik@zikit.krakow.pl). Czy odpowie?