KRAKÓW. Poprawki w rozkładzie jazdy, które miały dostosować odjazdy szynobusu z Balic do lądowań w podkrakowskim Międzynarodowym Porcie Lotniczym, nie zostaną uwzględnione. Kolejarze twierdzą, że pismo z MPL było spóźnione i że zmiany byłyby drogie.
Obsługa lotniska prosiła m.in. o przesunięcie odjazdu ostatniego szynobusu do Krakowa. Pociąg wyrusza 10 min po północy, czyli ok. 1,5 godz. po lądowaniach samolotów z Monachium i Pragi. Pasażerowie nie chcą czekać tak długo, więc - jak zaobserwowano - szynobus im się nie przydaje. - Jeździ pusty. Czasem zabierze 1-2 osoby, ale nie są to raczej klienci MPL. Korzystają okoliczni mieszkańcy lub personel z bazy wojskowej - twierdzi naoczny świadek.
Niedługo przed północą ląduje jeszcze maszyna z Warszawy. Jednak jej nielicznych pasażerów może zabrać autobus nocny krakowskiego Miejskiego Przedsiębiorstwa Komunikacyjnego. Nie trzeba, żeby czekał na nich pojemny pociąg Przewozów Regionalnych.
- Otrzymywaliśmy sygnały, iż wieczorne połączenia kolejką nie są rozplanowane w sposób optymalny. Podnosiliśmy ten problem już w lipcu. Liczymy na to, że czas i frekwencja przejazdów będą nieco lepiej dostosowane do rozkładu lotów. Dla naszych pasażerów ma to znaczenie szczególnie wieczorem, kiedy to przerwy między połączeniami są dłuższe - informuje Justyna Zajączkowska, rzeczniczka MPL.
Kolejarze dostali pismo z MPL. Według Barbary Węgrzynek z Małopolskiego Zakładu PR, nie ma mowy o szybkich korektach w rozkładzie jazdy. - Zmiany można było zgłaszać do 15 lipca, a pismo z MPL przyszło 11 dni później. Gdyby sugestie z MPL dotarły w terminie, wprowadzenie korekt byłoby możliwe. Teraz modyfikacje naraziłyby nas na dodatkowe koszty, które wyniknęłyby z opłat na rzecz spółki PKP Polskie Linie Kolejowe (odpowiedzialnej za zarządzanie dostępem do torów - przyp. red.) - stwierdza Węgrzynek.