Uwaga, śmieciarka! Będą nowe ostrzeżenia na drogach
KRAKÓW. Co robić, kiedy ciasną ulicę zablokuje śmieciarka? Omijać! Pracownicy MPO będą mogli ustawić przenośne znaki ostrzegające przed chwilowymi utrudnieniami w ruchu
Obrazek z jednej z ulic na Podgórzu: śmieciarka zaparkowała na jezdni, podczas gdy pracownicy firmy oczyszczającej miasto opróżniają kosze na śmieci. Za śmieciarką ustawia się rząd samochodów. Kierowcy się niecierpliwią i nic dziwnego, w końcu jest dziewiąta rano, a oni jadą do pracy. Załadunek śmieci trwa już kilkanaście minut. Po chwili jeden z kierowców nie wytrzymuje, wjeżdża na chodnik i omija śmieciarkę z prawej strony. Takie sceny codziennie można zobaczyć w wielu miejscach w Krakowie.
Firmy wywożące śmieci często blokują ulice w godzinach nasilonego ruchu drogowego. Kierowcy, którzy wjeżdżają w ulice, na których zatrzymują się śmieciarki, zwykle nie mają już szansy zawrócić, bo za nimi szybko ustawia się sznur kolejnych samochodów.
- W pierwszej kolejności staramy się zebrać śmieci ze ścisłego centrum, aby uniknąć dodatkowych utrudnień w newralgicznych punktach miasta. Zaczynamy pracę już o szóstej rano, ale, niestety, nie jesteśmy w stanie być wszędzie o tych samych porach - wyjaśnia Roman Luty, zastępca dyrektora generalnego Miejskiego Przedsiębiorstwa Oczyszczania w Krakowie.
Zbieranie śmieci trwa zwykle do południa, a MPO nie może rozpocząć pracy wcześniej ze względu na ciszę nocną. - Przyjęliśmy, że godzina szósta rano to najwcześniejsza pora, o której możemy zacząć pracę, choć zdarzają się przypadki, że ludzie skarżą się, że hałasujemy im pod oknami o ósmej - wyjaśnia Luty.
Luty przyznaje, że cały proces byłby łatwiejszy i szybszy, gdyby administratorzy budynków wystawiali w nocy pojemniki ze śmieciami na ulicę. Takie rozwiązanie od lat sprawdza się np. w Katowicach, ale w Krakowie się nie przyjęło. W tej sytuacji pracownicy MPO sami muszą wynosić pojemniki, a potem odstawiać je na miejsce.
Sposobem na rozładowanie ruchu na ulicach, gdzie akurat zatrzymują się śmieciarki, mogą już wkrótce stać się przenośne znaki ostrzegawcze informujące o utrudnieniach w ruchu. Takie znaki pracownicy MPO ustawialiby przy wjeździe na ulice w sytuacji, gdy postój śmieciarki trwał na tyle długo, że może spowodować utrudnienia w ruchu. Wystarczyłaby przenośna tablica z odpowiednią informacją. W ten sposób kierowcy wiedzieliby, że na danej ulicy czekają ich korki, i wybieraliby inną drogę.
- Próbowaliśmy już wprowadzić takie rozwiązanie trzy lata temu, ale policja nie wyraziła na nie zgody - skarży się Luty. - Wtedy policjanci przekonywali, że ustawienie znaków ostrzegawczych dezorganizowałoby ruch uliczny. Moim zdaniem jest wręcz przeciwnie. Kierowcom znaki pomogłyby w zachowaniu płynności jazdy, a nam ułatwiłyby pracę - dodaje.
Zapytaliśmy więc o zdanie policjantów. Okazało się, że przez ostatnie kilka lat zmienili stanowisko w sprawie znaków. - Pomysł jest jak najbardziej trafiony, zwłaszcza że kilka razy zdarzyło mi się stać w korku za śmieciarką - przyznaje Witold Norek, zastępca naczelnika sekcji ruchu drogowego. - Porozumienie między policją a MPO jest w tej sprawie możliwe i sądzę, że możemy się spotkać, żeby omówić cały projekt. Sprawą dyskusyjną jest forma takiego ostrzeżenia. To nie musi być tablica. Informację o wywozie śmieci mógłby przekazywać też pracownik MPO - proponuje Norek.