Torowisko spełnia wszystkie normy. Czy zawiniły nowe szyny i koła?
KRAKÓW. W minioną niedzielę na skręcie z ul. Basztowej w Długą wykoleił się tramwaj techniczny; w ostatnią sobotę z szyn, w tym miejscu, wyskoczył z kolei nowy tramwaj linii 73. - To nie wina torowiska - zapewnia MPK.
Tydzień temu, w trakcie przejazdu technicznego, z szyn wypadł tramwaj (trzeci i czwarty wózek) na krzyżownicy w łuku z ul. Basztowej w ul. Długą - jadący w stronę Dworca Towarowego, a wagon m.in. skosił przyuliczne słupki. Przywracanie trasy do ruchu trwało blisko trzy godziny.
Z kolei w minioną sobotę, o godzinie 7.30, doszło do wykolejenia tramwaju linii 73 jadącego od strony ul. Basztowej (Dunajewskiego) w ul. Długą; tym razem ruch, po sprawdzeniu torowiska, przywrócono po 50 minutach. W przypadku pierwszego wykolejenia tramwaj jechał 14 km na godzinę (powinien 10), ale za drugim razem - tylko 8 kilometrów na godzinę. Zbytni pośpiech motorniczych nie tłumaczy więc tych zdarzeń, zwłaszcza, że przekroczenie prędkości o 4 kilometry nie powinno rodzić takich skutków.
- Nie jest na razie znana przyczyna tych dwóch wykolejeń, ale nic nie wskazuje na to, by była to jakaś wada niedawno przebudowanego torowiska. Wszystko zostało dokładnie zmierzone i torowisko spełnia wszystkie normy - rozstaw szyn nie jest ani za duży, ani za mały (pojawiały się takie sugestie), łuk także odpowiada normom - powiedział nam wczoraj Julian Pilszczek, prezes Miejskiego Przedsiębiorstwa Komunikacyjnego w Krakowie. Odbyły się także przejazdy różnego taboru przez ten rejon i nie było problemów.
Prezes Pilszczek dodaje, że w przeszłości zdarzało się, że dochodziło do wykolejeń na nowych rozjazdach (na początku eksploatacji), a tym razem doszły do tego nowe koła tramwajów - akurat w obu przypadkach. MPK ma się jeszcze w tej sprawie kontaktować ze specjalistami z Politechniki Krakowskiej.
- Torowisko jest zgodne z normą, ale może trzeba będzie kiedyś zmienić normy - dodaje przedstawiciel Miejskiego Przedsiębiorstwa Komunikacyjnego.