KRAKÓW. Gdyby nie fiasko wprowadzenia kolejnej konkurencyjnej firmy do krakowskiej komunikacji zbiorowej - MPK nie kupiłoby w tym roku ani jednego nowego autobusu. Musi jednak teraz pozyskać kilkanaście pojazdów.
Już w kwietniu Przedsiębiorstwo Transportu Samochodowego, po wygranym przetargu, miało przejąć od Miejskiego Przedsiębiorstwa Komunikacyjnego obsługę siedmiu linii autobusowych. Nowy przewoźnik nie wystartował jednak ani w kwietniu, ani w czerwcu (to był drugi termin), nie ruszy także w październiku - co obiecywano. A ponieważ MPK miało mieć zmniejszony zakres pracy - nie planowano zakupu nowego taboru, choć trzeba było wycofać z ruchu niektóre stare pojazdy. Po ostatecznym fiasku przetargu - postanowiono załatać dziurę.
- Z tego powodu ogłosiliśmy przetarg na zakup 16 autobusów, ośmiu krótkich (12-metrowych) oraz ośmiu przegubowych - powiedział nam Marek Gancarczyk, rzecznik MPK. Wczoraj zostały otwarte oferty, które nadesłały dwie firmy - producenci solarisów oraz mercedesów. Za te pierwsze (w sumie 16 pojazdów) fabryka chce 19 mln 80 tys. złotych, natomiast za mercedesy - 19 mln 208 tys. zł.
Marek Gancarczyk zaznacza jednak, że tym razem cena nie jest jedynym kryterium, choć znaczącym. 20 proc. punktów jest za sprawy techniczne, czyli "walory użytkowo-eksploatacyjne". Być może jeszcze we wrześniu znany będzie zwycięzca przetargu. Według planów - autobusy miałyby być do 5 miesięcy od zawarcia umowy.