Encyklopedia Krakowskiej Komunikacji
9 lutego 2012,dzień: 40  Apolonii, Mariana
Temperatura: -10.3°C Ciśnienie: 1003.2 hPa Wilgotność: 86 %  pogoda 7:01-16:47
38.107.179.238 - 38.107.179.238 - On-line: 33
Encyklopedia Krakowskiej Komunikacji
2010-09-08

Kolej traci coraz więcej czasu. Tym razem przez deszcz

KRAKÓW. Osuwający się nasyp w Łuczycach niszczy tory kolejowe prowadzące w kierunku Warszawy. Pociągi zwalniają do spacerowego tempa i mają opóźnienia. Taki stan może potrwać nawet do lutego 2011 r

W środę pociągi jeżdżące na trasie z Krakowa do Warszawy miały kilkunastominutowe opóźnienia. Na odcinku od Łuczyc do Niedźwiedzia pociągi jechały zaledwie 20 km/godz. (w normalnych warunkach rozpędzają się tam do 120 km/godz.). Wszystko przez awarię torowiska w rejonie Łuczyc, tuż za Krakowem.

Polskie Linie Kolejowe zarządzające torowiskami ze względów bezpieczeństwa zmuszone były ograniczyć prędkość do minimum. - Przy takiej szybkości nawet gdyby doszło do wykolejenia, nie miałoby to większych konsekwencji. Tylko wielki pech mógłby doprowadzić do poważnych obrażeń pasażerów - mówi Włodzimierz Żmuda, szef małopolskiego oddziału PLK.

Prawdopodobieństwo wykolejenia przy wyższych prędkościach jest spore. Uszkodzone torowisko biegnie w wykopie, którego zbocza się osuwają. Utrudnieniem nie jest jednak grunt obsypujący się na tory. - Osuwające się zbocze pcha grunt i przesuwa torowisko. Szyny są zwichrowane, a tory umożliwiające ruch w obu kierunkach zbliżają się do siebie. Gdyby nikt tego nie pilnował, mijające się pociągi mogłyby się o siebie zaczepić - wyjaśnia dyrektor Żmuda.

To nie pierwszy raz, gdy zbocze wykopu zjeżdża. Kilka lat temu kolej przeprowadziła na tym odcinku prace, które miały zaradzić sytuacji. Zbudowano kanalizację i meliorację dla pobliskiego osiedla, które miały chronić zbocza wykopu przed nasiąkaniem wodą, wzmacniano również jego zbocza. Tegoroczne ulewy pokazały jednak, że nawet takie zabezpieczenia to za mało. Od wiosny pracownicy kolei regularnie kontrolują ten odcinek torów i co kilka tygodni są zmuszeni przeprowadzać roboty wzmacniające podłoże, na którym leżą tory.

W środę doszło jednak do najgroźniejszego, jak do tej pory, zdarzenia. Ziemia z nasypu zjechała na jeden z torów i zablokowała go na kilka godzin. A tory zbliżyły się do siebie o 5 cm. Przez cały dzień trwały intensywne prace ratujące ruch pociągów na trasie w kierunku do Warszawy.

- Niestety, nie uda się nam w ten sposób całkowicie zlikwidować zagrożenia. Wciąż może tam dochodzić do awarii - nie kryją kolejarze. - Już kilka tygodni temu zamówiliśmy ekspertyzę geologiczną dla tego miejsca. Specjaliści wraz inżynierami mają przygotować plan stabilizacji tego terenu. Wcześniej nikt, nawet oni, nie przypuszczali, że deszcze mogą doprowadzić do takich ruchów ziemi - twierdzi Żmuda.

Projekt techniczny ma być gotowy w styczniu lub lutym przyszłego roku. Wtedy PLK rozpocznie roboty przy torach w felernym miejscu. Do tego czasu należy się spodziewać, że co jakiś czas kolejarze będą zmieniali rozkłady jazdy ze względu na osunięcia ziemi.

Bartosz Piłat
2012-02-09T07:54:13Z   2012-02-09CET08:54:13+0100    Hubert Waguła - Ireneusz Hyra - Wszelkie prawa zastrzeżone © EKK 1997-2012™  Facebook | Hosting on ACK Cyfronet