KRAKÓW. - Między godziną 7 a 9 rano w małym autobusie 102 ludzie są upchani jak śledzie. Dużo wtedy jedzie studentów, a do tego dziadkowie do ośrodka rehabilitacji przy Modrzewiowej. Przy stacji Kraków Łobzów, na Wrocławskiej trudno się w ogóle dostać do środka - alarmuje krakowianin Krzysztof Witulski.