KRAKÓW. Wczoraj w naszej redakcji urywały się telefony od przemarzniętych pasażerów, którzy nie byli wpuszczani do tramwajów czy autobusów na pętli przed czasem odjazdu. - Kierowca autobusu 201 w Borku Fałęckim nic sobie nie robił przez dobre 10 minut, że my prawie zamarzamy! - zgłosił zdenerwowany pan Leszek.