KRAKÓW. Tańszy abonament dla mieszkańca obowiązuje tylko dla jednej osoby zameldowanej pod danym adresem. Sprawą zajęli się prawnicy wojewody.
Od dziś obowiązują nowe przepisy dotyczące zasad korzystania ze strefy parkowania uchwalone przez Radę Miasta. Jedna ze zmian jest taka, że obecnie tylko jedna osoba zameldowana pod danym adresem na pobyt stały może wykupić abonament dla mieszkańca w cenie 10 zł za miesiąc. Pozostałe osoby (zazwyczaj członkowie rodziny) muszą płacić za abonament 250 zł miesięcznie. Taki zapis wzbudził wątpliwości wśród radnych dzielnicowych, a także prawników wojewody.
- Nie wiem, czy taka zasada jest zgodna z konstytucją. Wszyscy powinni mieć równe prawa. Taka sytuacja może doprowadzić do nieporozumień, a nawet konfliktów w rodzinie. Nowe prawo wprowadza nierównouprawnienie pomiędzy przykładowo małżonkami czy dorosłymi dziećmi, pracującymi na swój własny rachunek, a z powodu choćby braku mieszkania z konieczności mieszkającymi z rodzicami. Nie wiadomo, czym się będzie urząd kierował przy wydawaniu tańszego abonamentu, czy tym, kto jest starszy, czy może tym, kto ma droższy samochód - mówi Jacek Balcewicz, radny Dzielnicy I Stare Miasto. Z takim zapytanie zadzwoniliśmy do Biura Strefy Płatnego Parkowania. - Tańszy abonament otrzymuje osoba, która spod danego adresu zgłosi się do nas w tej sprawie jako pierwsza - usłyszeliśmy. - To niesprawiedliwe. Każdy powinien być traktowany identycznie - argumentowaliśmy. - Rozumiemy, ale taka była decyzja Rady Miasta zmieniająca zasady i my musimy się do niej dostosować - wyjaśniono.
- Nowe przepisy to nic innego, jak kolejny sposób na wyciągnięcie pieniędzy od mieszkańców. Uchwała dotycząca zmian zasad w strefie parkowania wprowadziła też tańszy abonament dla przedsiębiorców za 50 zł miesięcznie, którzy wcześniej płacili 250 zł. Za obniżkę dla przedsiębiorców zapłacili więc mieszkańcy - komentuje radny Balcewicz, który niedawno złożył w sprawie uchwały pismo u wojewody. Napisał w nim m.in.: "Jest to jawny przejaw dyskryminacji i fiskalizmu uprawianego w stosunku do najsłabszych ogniw łańcucha społecznego, jakim są mieszkańcy gminy Kraków, gdyż opłata za abonament postojowy dla drugiego pojazdu w strefie płatnego parkowania dla instytucji sektora finansów publicznych, organizacji społecznych, wyznaniowych, politycznych związków i organizacji zawodowych wynosi tylko 120 zł miesięcznie, a więc o ponad połowę mniej". - Uchwała dotycząca strefy płatnego parkowania jest przez nas badana. Mamy wątpliwości i czekamy na wyjaśnienia z Urzędu Miasta Krakowa - informuje Mirosław Chrapusta, dyrektor Wydziału Prawnego i Kontroli Małopolskiego Urzędu Wojewódzkiego.
Przyznaje, że jeżeli zapisy w uchwale okazałyby się niezgodne z prawem, to może być ona unieważniona w całości albo częściowo. Stanowisko prawników wojewody powinniśmy poznać do 13 sierpnia.
- W momencie, jak przyjdzie okres opłat za postój w strefie, czyli z końcem sierpnia, wracając z wakacji wiele ludzi (małżeństw) będzie rozczarowanych nową uchwałą. Mieszkańcy w trakcie konsultacji dotyczących rozszerzenia strefy chcieli ograniczyć możliwość parkowania na "ich" miejscach postojowych przede wszystkim osobom przyjezdnym i korzystającym z bliskiego i taniego parkingu przed ścisłym centrum. Nie spodziewali się, że nowa uchwała Rady Miasta Krakowa w sposób skandaliczny dotknie każdego zameldowanego na stałe mieszkańca - komentuje Grzegorz Finowski, wiceprzewodniczący Rady Dzielnicy II Grzegórzki.
Jego zdaniem uchwałę powinno się uzupełnić o zapis: "Warunkiem spełniającym uzyskanie drugiej ulgi na drugi pojazd powinno być potwierdzenie wspólnoty małżeńskiej w stosunku do pierwszej osoby posiadającej inny samochód oraz potwierdzenie własności drugiego samochodu wpisem w dowodzie rejestracyjnym pojazdu na współmałżonka".
Ścigane nieopłacone parkowanie w strefie - ponad pięć lat wstecz
Jest jeszcze blisko 400 tysięcy nierozliczonych spraw
3,5 mln zł wpłynęło w ubiegłym roku do Zarządu Infrastruktury Komunalnej i Transportu z kar za nieopłacony postój samochodów w strefie płatnego parkowania. W części są to opłaty wniesione po upomnieniach, które dotyczyły sytuacji nawet sprzed kilku lat. Razem z tymi z obecnego roku - jest jednak jeszcze blisko 400 tys. takich przypadków.
- Otrzymałem ostatnio "list gończy" z Zarządu Infrastruktury Komunalnej i Transportu, z którego wynika, że 27 grudnia 2006 roku zaparkowałem nieprawidłowo (i nie zapłaciłem) na ul. Czystej. Widać, że pan Prezydent - m.in. w taki sposób - zamierza poprawić stan kasy Krakowa - kosztem mieszkańców. Ale jest to prostu rozbój - bo jak miałbym się bronić teraz, po prawie 5 latach od "popełnienia zbrodni" - że mnie tam nie było, że stałem prawidłowo itp. Oczywiście, nie mam prawa nic nie pamiętać i nie mam szans się wybronić. Tym sposobem ZIKiT może wypisywać mandaty na dowolne numery samochodów (byle odpowiednio starszych niż data mandatu, to łatwo sprawdzić) wpisując dowolną datę i miejsce - uważa pan Aleksander.
Michał Pyclik z Zarządu Infrastruktury Komunalnej i Transportu wyjaśnia, że ZIKiT sprawdza, kto wtedy był właścicielem auta, bo przez kilka lat mogło się to zmienić, a kary za nieopłacone parkowanie w strefie można ściągać do pięciu lat wstecz, a w praktyce nawet ponad pięć lat, gdyż ten piąty rok wstecz liczy się cały: - To wszystko jest zgodne z prawem, opłata jest traktowana jak podatek. Ponadto kara nie jest nakładana na chybił trafił, ale każdy przypadek jest udokumentowany. W przypadku każdego upomnienia ZIKiT dysponuje m.in. zdjęciem pojazdu zrobionym w konkretnym miejscu, w dniu, o który chodzi. Bez takiej dokumentacji nie wysyłalibyśmy upomnienia. Choć ta kara nie jest mandatem za przewinienie kierowcy, jeśli jednak np. właściciel skutecznie udowodni, że tego dnia ktoś inny kierował pojazdem i zaparkował nie płacąc w strefie, albo ktoś sam to oświadczy - to ta osoba zapłaci karę. Wynosi ona 50 złotych oraz dodatkowo 8,8 zł - kosztów upomnienia.
ZIKiT wysyła miesięcznie od 8 do 12 tysięcy upomnień w związku z nieopłaceniem parkowania w strefie. W piśmie, które jest wysyłane, podano, że "w razie nieuregulowania należności w ciągu 7 dni, zostanie wszczęte postępowanie egzekucyjne, w celu przymusowego ściągnięcia należności w trybie egzekucji administracyjnej, co spowoduje dodatkowe obciążenie koztami egzekucji". - Staramy się to wszystko uporządkować, gdyż przed utworzeniem naszej jednostki - rocznie upominano około 500 osób, więc powstały ogromne zaległości, a część roszczeń wygasła. Wiele osób sądziło wtedy chyba, że skoro "nie zapłaciłem i nic się nie dzieje, więc dalej nic się nie będzie działo" - usłyszeliśmy w zarządzie. - Mamy już przypadki spłacenia zaległości przez jedną osobę nawet w wysokości kilku tysięcy złotych.
W 2008 roku miasto pozyskało z opłat za parkowanie w strefie - 8,5 miliona złotych, w 2009 - 11 milionów, a w ubiegłym - 13,5 miliona złotych. Część tych kwot stanowią kary - w ubiegłym roku było to 3,5 miliona złotych, w tym 650 tysięcy zebrano po włożeniu kartek za wycieraczki, a około 2,8 miliona po upomnieniach.
- W ciągu siedmiu dni można się odwoływać. Mogą być przypadki, że ktoś zapomniał włożyć kartkę za szybę, lub coś się od szyby odkleiło - wszystkie takie sprawy wyjaśniamy, ale takich zdarzeń nie ma wiele - dodaje Michał Pyclik.
Przez minionych pięć lat liczbę przypadków nieopłacenia postoju w strefie płatnego parkowania oszacowano na około 600 tysięcy, a choć zaległości są nadrabiane - ZIKiT ma jeszcze blisko 400 tysięcy "nierozliczonych" zdjęć samochodów z 2007, 2008, 2009 i 2010 roku, nie licząc obecnego. Dodajmy, że do końca 2011 roku można nadal dochodzić kar za cały 2006 rok.
Kto będzie miał niższy abonament?
Pracownicy Narodowego Funduszu Zdrowia oraz dyrektorzy szkół, przedszkoli i placówek kulturalnych znajdujących się w strefie płatnego parkowania domagają się niższych opłat za parkowanie strefie.
Teraz za miesięczny abonament w strefie musieliby płacić 250 zł. Gdyby mieli takie przywileje jak mieszkańcy strefy zapłaciliby tylko 10 zł. Proszą więc władze miast o obniżenie stawki.
Jako pierwsi z taką propozycją zwrócili się do radnych dyrektorzy szkół, przedszkoli i placówek oświatowych, które znajdują się na terenie strefy. "Przyjeżdżają do swojej pracy pełnić obowiązki służbowe. Obciążenie opłatami i tak niewielkich dochodów ludzi zatrudnionych w budżetowych jednostkach odbierają jako działanie z pogranicza zjawiska "daję i odbieram" - tak w interpelacji do prezydenta przestawia ich argumenty radna Marta Patena. Radna proponuje, aby dla każdej placówki w strefie przyznać kilka zezwoleń na parkowanie według najniższej taryfy.
Wstawił się za nimi także Józef Pilch, wiceprzewodniczący Rady Miasta. "Dyrektorzy tych jednostek często ze względów organizacyjnych przebywają w placówkach od wczesnych godzin porannych do późnych wieczornych, a co za tym idzie, ich czas pobytu w miejscu pracy jest często paradoksalnie znacznie dłuższy niż mieszkańca na stałe zameldowanego na obszarze objętym strefą" - zauważa Józef Pilch. Radny jednak nie zgłosi poprawki do uchwały w sprawie strefy. - Może najlepszym rozwiązaniem byłoby zakupienie przez urząd kilku wjazdówek dla pracowników - mówi radny.
Zarząd Infrastruktury Komunalnej i Transportu nie zamierza poszerzać kręgu uprawnionych do tańszych abonamentów o kadrę kierowniczą placówek oświatowych. Zdaniem urzędników nie byłoby to zgodne z konstytucyjną zasadą równości. Jedynym możliwym rozwiązaniem byłoby obniżenie abonamentu dla wszystkich pracujących w strefie. Byłoby to jednak sprzeczne z celem dla jakiego ustanowiono strefę - ograniczenia liczby samochodów w centrum.
Z prośbą o obniżenie abonamentu zwrócił się do ZIKiT także Narodowy Fundusz Zdrowia, który ma swój oddział na Kazimierzu. - W tym przypadku nie jest wykluczone przyznanie niższych abonamentów. Sprawa jest w tej chwili rozpatrywana, decyzje nie zapadły - mówi Michał Pyclik z ZIKiT.