KRAKÓW. - Mieszkam w Zakopanem, dwa tygodnie temu wracałam z Nowego Targu z rodziną i psem rasy shih-tzu. To piesek wielkości yorka. Kiedy chciałam wsiąść do autobusu firmy Szwagropol, kobieta, która kierowała pojazdem, powiedziała, że przewiezie mnie, pod warunkiem że psa oddam do luku bagażowego. Z wrażenia odebrało mi mowę - opowiada pani Monika, która zatelefonowała do redakcji.