KRAKÓW. Krakowianie mieszkający przy ul. Dietla nie mogą usnąć przez robotników spawających co noc tory. Miasto tłumaczy, że prowadzenie takich prac o innej porze sparaliżowałoby ruch. I dodaje, że teraz powinno być spokojniej, bo główne naprawy już się skończyły
Wynajmuję mieszkanie w kamienicy położonej na rogu skrzyżowania ul. Stradomskiej i Dietla. Od dłuższego czasu zmuszony jestem do tolerowania nocnej obecności robotników naprawiających torowisko w tym miejscu - napisał do Gazety Wyborczej niewyspany Bartek. Pojawiają się oni ok. godziny 23 i do co najmniej 2 w nocy spawają i szlifują tory, używając przy tym niewybrednego słownictwa, co nam dodatkowo » umila «wieczorne ich występy. Rozumiem wyższą konieczność publiczną i potrzebę naprawy tych torów, jednak sytuacja, w której są one » naprawiane «co noc od kilku miesięcy, jest co najmniej absurdalna - kwituje. Czy nie dałoby się przesunąć ich pracy na bardziej ludzką porę? - pyta.
- Tory w tym miejscu nie były w najlepszym stanie. Żeby tramwaje mogły przejeżdżać tamtędy w miarę bezpiecznie, musieliśmy wymienić najbardziej zniszczone szyny i rozjazdy, a tego nie dało się zrobić podczas jednej nocy - tłumaczy Jacek Bartlewicz, rzecznik Zarządu Infrastruktury Komunalnej i Transportu. - Wczoraj zakończyliśmy całą operację, więc okoliczni mieszkańcy będą mogli spać spokojnie - dodaje.
Zdaniem Bartlewicza torowisk nie da się naprawiać o innej porze. - Ostatnie tramwaje zjeżdżają na zajezdnie tuż przed północą, więc dopiero wtedy wysyłamy ekipy remontowe. Wymiana szyn w dzień wiązałaby się z zamknięciem tej krzyżówki i paraliżem komunikacyjnym tej części miasta - wyjaśnia rzecznik.
W maju 2007 roku wieczorny tramwaj linii 79 właśnie na tym skrzyżowaniu wypadł z szyn i zmiażdżył 26-letniego mężczyznę i ciężko ranił 23-letnią kobietę. Proces sądowy ma rozstrzygnąć, czy winnym tragedii jest motorniczy, który jechał zbyt szybko, czy fatalny stan torów w tym miejscu.