KRAKÓW. GDDKiA przekonuje, że odcinek autostrady A4 między Krakowem a Szarowem będzie gotowy pod koniec września. Inżynierowie pracujący przy jej budowie rozwiewają nadzieje kierowców: realny termin to grudzień
Kiedy ruszała budowa 20-kilometrowego odcinka autostrady A4 łączącej Kraków z Szarowem koło Niepołomic, małopolski oddział Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad świętował to huczną konferencją prasową, zapewniając, że budowa skończy się w terminie (czyli w marcu 2009 r.), a cała trasa do Tarnowa powstanie do 2012 r. A4 nazwano wtedy szumnie Eurostradą. W lutym zeszłego roku okazało się, że wykonawca - hiszpańska firma Dragados - zaliczy półroczne opóźnienie. Nowy termin wynegocjowany z GDDKiA mówił o oddaniu trasy pod koniec września br.
Dragados od początku nie radził sobie z tempem realizacji inwestycji. Firma miała za mało sprzętu i ludzi, by rozpocząć prace z impetem. Niemal rok trwało, nim roboty ziemne ruszyły na całej długości budowanego odcinka.
Hiszpanie mieli też kłopoty z wypłacalnością. Ponad 40 wynajętych przez nich firm budowlanych nie dostawało na czas pieniędzy. Jedna firma zeszła nawet z budowy na miesiąc, zmuszając w ten sposób Dragadosa do szybkiego znalezienia pieniędzy na zapłatę zaległych faktur.
Pracownicy firm budujących A4 zarzekają się, że wrześniowy termin jest nierealny. - Są szanse, że uda się skończyć do zimy, w grudniu. Nie ma wiele do zrobienia. To głównie poprawki i realizacja inwestycji równoległych do trasy. Bez nich jednak ta droga nie będzie autostradą - mówią.
Na stronach internetowych GDDKiA nie ma ani słowa o prawdopodobieństwie poślizgu przy oddaniu 20 km do Szarowa. Z oficjalnego i aktualizowanego co kilka tygodni harmonogramu prac dowiadujemy się, że termin wrześniowy jest aktualny.
W krakowskiej siedzibie Dragadosa nie udało nam się uzyskać żadnej reakcji na pytanie o termin zakończenia prac ani na sugestie podwykonawców, że termin wrześniowy jest nierealny. - Nie będziemy udzielać żadnych informacji na temat tego kontraktu. Proszę się zwrócić do rzecznika GDDKiA - usłyszeliśmy w sekretariacie.
GDDKiA wciąż jest za to spokojna o terminy. - Dyrektor małopolskiego oddziału zapewnił mnie, że według jego informacji wrześniowy termin będzie dotrzymany. W ostatnich dniach września planowane jest zakończenie prac budowlanych - twierdzi rzecznik GDDKiA Andrzej Maciejewski. - Na pewno jednak samochody nie pojadą tym odcinkiem w pierwszych dniach października. Otwarcie autostrady nastąpi dopiero, kiedy nadzór budowlany wyda zezwolenie na użytkowanie trasy. To zajmuje zwykle co najmniej dwa tygodnie - dodaje Maciejewski.
Podwykonawcy uważają, że jeśli Dragados zamelduje w końcu września koniec robót, będzie to oznaczało, że w październiku będzie trzeba wprowadzać poprawki. W efekcie auta i tak pojadą drogą najwcześniej w grudniu tego roku. - W kilku miejscach jest kłopot z odwodnieniem samej autostrady. Kończą się właśnie prace w jednym takim punkcie. Jeśli Dragados utrzymuje, że odda drogę we wrześniu, to tylko dlatego, żeby nie płacić kar - mówi jeden z inżynierów. - Łatwiej będzie wygrać w sądzie, jeśli kolejny poślizg będzie uznany za wprowadzanie poprawek - tłumaczy.