Encyklopedia Krakowskiej Komunikacji
6 lutego 2012,dzień: 37  Pawła, Bogdana, Doroty
Temperatura: -13°C Ciśnienie: 1031 hPa   pogoda 7:06-16:41
38.107.179.239 - 38.107.179.239 - On-line: 40
Encyklopedia Krakowskiej Komunikacji
2009-09-04

Rower w Krakowie jest do prowadzenia

KRAKÓW. Straż miejska sztywno trzyma się przepisów i "obdarza" rowerzystów jeżdżących po chodnikach mandatami. Rowerzyści mówią: - Rozumiemy, ale zachowajcie zdrowy rozsądek!

Strażnikom miejskim brakuje wyobraźni - komentarz Bartosza Piłata >>

- Jechałem spokojnie około południa rowerem ulicą Lublańską, kiedy zatrzymali mnie strażnicy miejscy. Wylegitymowali mnie i stwierdzili, że złamałem przepisy, bo byłem na chodniku. Tym razem zostałem pouczony, ale postraszyli, że następnym razem dostanę mandat - opowiada Janusz.

Nasz Czytelnik usłyszał też, że jeżeli nie można jechać ulicą, to niech prowadzi rower.

Takiego szczęścia nie miał Michał, który tego samego dnia wieczorem został ukarany grzywną w wysokości 50 zł za jazdę rowerem po chodniku na ulicy Wawrzyńca. - Próbowałem wyjaśnić strażnikom, że zwyczajnie boję się jeździć po jezdni, bo jest brukowana i są tam tory niebezpieczne dla rowerzystów. Stwierdzili, że mogłem wybrać inną trasę albo trzymać się lewej strony jezdni [ulica jest jednokierunkowa - przyp. red.]. Tyle że pobocza i krawędzie ulic są dla rowerzystów nie lada wyzwaniem. Jest tam pełno dziur i nierówności - mówi Michał.

Marek Anioł, rzecznik straży miejskiej, odpowiada, że strażnicy trzymali się przepisów. - Kierującemu rowerem zabrania się jazdy po chodniku lub przejściu dla pieszych. Prawo jest prawem i trzeba go przestrzegać - ucina Anioł. - Obowiązkiem strażników miejskich jest podjęcie interwencji, kiedy prawo jest łamane.

Rowerzyści przyznają, że przepisy są jasno i konkretnie sformułowane, ale uważają, że nie da się do nich w Krakowie wiernie stosować. Wciąż bowiem brakuje ścieżek rowerowych, a te, które są, często kończą się nagle przy ruchliwej ulicy. Marcin Wójcik, autor blogu krakoff.info, twierdzi, że częściowo rozumie strażników miejskich i sam stara się nie jeździć po chodniku. Chyba że rozsądek podpowiada mu, że tak będzie bezpieczniej i dla niego, i dla innych użytkowników drogi. Jednocześnie podkreśla, że według niego największy problem stanowią kierowcy. - Rowerzysta, nawet bojaźliwy, na jezdni, stwarza mniejsze niebezpieczeństwo niż nierozsądni kierowcy, którzy nie przestrzegają przepisów ograniczających prędkość, wyprzedzają rowerzystów w odległości mniejszej niż metr, nie sygnalizują skrętów. To powoduje, że boimy się jeździć ulicami - twierdzi Wójcik.

A Asia, zapalona rowerzystka, dodaje, że amatorzy dwóch kółek w Krakowie są jak pasażerowie bez biletu - nie chcą ich kierowcy na ulicach, nie mogą jeździć po chodniku, a własnych dróg właściwie nie mają.

Podobnie uważa Marcin Hyła związany z inicjatywą Miasto dla Rowerów. - Prawo prawem, ale oprócz tego trzeba też używać zdrowego rozsądku - apeluje do straży miejskiej. - Jeżeli rowerzyści czasem łamią przepisy, ale nikomu nie zagrażają, to może lepiej je złagodzić i dostosować do rzeczywistości, zamiast karać mandatami.

Anioł pozostaje jednak nieugięty i stwierdza, że korzystanie z chodnika lub drogi dla pieszych przez rowerzystów jest dozwolone tylko w przypadku, gdy szerokość chodnika ma więcej niż dwa metry, brakuje ścieżki rowerowej, a dozwolona prędkość samochodów po ulicy przekracza 50 km/godz.

Tyle że miejsc w Krakowie, które spełniają te kryteria, jest niewiele.

Dominika Wantuch
2012-02-06T20:03:46Z   2012-02-06CET21:03:46+0100    Hubert Waguła - Ireneusz Hyra - Wszelkie prawa zastrzeżone © EKK 1997-2012™  Facebook | Hosting on ACK Cyfronet